ZNANE Z ANKIET

Znane ogólnie, publikowane co kilka lat wyniki ankiet socjologicznych na temat poważania poszczególnych zawodów stawiają np. profesorów uni­wersytetów na wysokich szczeblach drabiny szacunku społecznego, lecz jeden czy dwa nie dość dostojnie sformułowane tematy prac doktorskich powodują istne narodowe załamywanie rąk i falę protestów, tak jakby naukowe pozna­wanie rzeczywistości było jakieś wyjątkowe, odrębne i nadzwyczajne, jak gdyby zawód czy — dostojniej mówiąc — profesja pracownika nauki, zwłaszcza dziś, nie była zajęciem co prawda odpowiedzialnym, wymagającym wiele trudu, a- nieraz i wyrzeczeń, ale jednak zajęciem, które samo w sobie nie jest ani lepsze, ani gorsze niż inne i które wcale zawsze i wszędzie nie musi przynosić owoców indywidualnych i społecznych wspanialszych niż każda inna rozumna i twórcza praca ludzka.

INNE TENDENCJE

Tendencje inne/ mające swoje niewątpliwe racje i zasługujące na uwagę, ażeby badać dzieło ludzkie w oderwaniu od twórcy, jego dziejów i żywota, nie dają się całkowicie przeforsować, szeroko upowszechnić. Nauka, która niegdyś, ro­dząc się, laicyzowała poznanie świata zrywając z magią, sama z kolei przy­bierała i przybiera dla swych czcicieli atrybuty niemal nadzmysłowe, i choć bardzo bardzo już dawno wyjęto ją z rąk kapłanów i zrezygnowano z mi­stycznych wtajemniczeń, to w zamian narodziły się znaczące metafory o „ka­płanach nauki”, „świętości nauki”, „tajemnicach nauki”.

W KTÓRYM MIEJSCU KONIEC?

W którym miejscu kończy się prawdziwy Sokrates? Tu można chyba nawet powiedzieć, że portret fizyczny mędrca zarówno ten rzeźbiony, jak i ten słowami namalowany w Platońskiej Uczcie (Symposion p. jest wierniejszy niż dwie wersje duchowe dwu uczniów – Ksenofontowa i Platońska, nie licząc reszty, legendy i anegdoty.Jaka to droga prowadzi Arystotelesa (syna lekarza ze Stagejros) — nie­strudzonego „czytacza” (anagnostes) czy też pożeracza książek w Platońskiej Akademii, sumiennego i rzeczowego badacza przyrody, doradcy władców, organizatora badań i szkoły — do postaci nadludzkiego wprost autorytetu, wyroczni scholastycznej, ale też równocześnie i do tej figury na czworakach z kapitelu starej katedry we Francji, figury, na której wierzchem jedzie piękna kurtyzana?

 

BADANIA PROWADZONE PODCZAS WOJNY

J. D. Watson wspomina o niemieckim biochemiku Gerhardzie Schrammie, którego wyników badań nie brano pod uwagę tylko dlatego, że badania te były prowadzone podczas wojny, w Trzeciej Rzeszy I. Często jest to wynik urzędowego zarządzenia, co nie znaczy, że autorzy nim objęci przestają oddziaływać. Po trzecie — korzystając z SCI należy przyjąć, że o  stopniu wpływów świadczy sama liczba cytatów, nie trzeba wnikać w ich treść. SCI zawiera także autocytowania, cytowania negatywne (powołanie się na książkę jako przykład zupełnego niezrozumienia problematyki), cyto­wania towarzyskie (np. swoich przełożonych).

 

SZKOŁA KRYTYCZNA

Tak zwaną frankfurcką szkołę krytyczną można traktować jako dogodny przykład eklektycznego i sztucznego, dokonanego ex post, scementowania rozmaitych myśli naukowych w formę szkoły naukowej. Szkoła ta, mimo że powstała w roku 1923, nie otrzymała nazwy — frankfurcka – ani w okresie jej pierwszych osiągnięć naukowych, ani w czasie jej wygnania do Genewy, Paryża, Londynu, Nowego Jorku czy Kalifornii, ale dopiero w latach pięćdziesiątych, w okresie jej niemal triumfalnego powrotu do Nie­miec [2, s. XV]. Wedle Horkheimera, twórcy i przywódcy tej szkoły, idea łącząca rozmaitych jej twórców przedstawiała się następująco: „Co łączyło ich, to był krytyczny stosunek do istniejącego społeczeństwa” (Horkheimer w przedmowie do książki Jaya).

PROBLEMATYKA SZKOŁY NAUKOWEJ

Problematyka szkoły naukowej — na ogół pomijana w analizach z za­kresu socjologii nauki — zawiera wiele interesujących zagadnień. Z punktu widzenia problematyki legendy naukowej cztery problemy wydają się szczegól­nie interesujące: struktura i funkcjonowanie seminarium naukowego, efekt potęgowania oddziaływania myśli naukowej dzięki wzmocnieniu w ramach funkcjonowania szkoły, mity cementujące szkołę naukową oraz idee zaginione. Struktura i funkcjonowanie seminarium naukowego tym różni uniwersy­tety od placówek pozauniwersyteckich, iż stwarza możliwości bezustannego kontestowania powstających pomysłów, kontestowania dokonywanego bez obowiązku urzędowej lojalności.

Jeśli córki wciąż nie zaprzestają ataków, matki zmuszone są położyć im kres

Odesłanie córki do jej pokoju może, choć nie musi zadziałać. Nawet jeżeli córka się podporządkuje, bardzo możliwe, że będzie kontynuowała ostrzał po drodze. Bardziej skuteczną i przynoszącą natychmiastowy efekt taktyką będzie pozostawienie jej samej. Jeżeli pójdzie za tobą do sypialni albo łazienki, spróbuj zamknąć drzwi na klucz (oczywiście delikatnie). To kilka wskazówek, jak reagować na gniew córki. Jednak w wypadku wielu matek znajomość „właściwych” słów nie sprawia automatycznie, że łatwiej znoszą ich wybuchy. Ataki nadal wytrącają je z równowagi, doprowadzają do furii i zniechęcają. Słowa, które w teorii wydają się trafne i stosowne, w ferworze dyskusji mogą się wydać absurdalne. Lub pod wpływem silnych emocji wszystkie myśli mogą najzwyczajniej w świecie wyparować ci z głowy. Najprawdopodobniej tuż po fakcie będziesz dokładnie wiedziała, co powinnaś była powiedzieć. Wszystkie te doznania są normą. Z czasem praktyka oraz wielkie pokłady cierpliwości pozwolą ci zmienić sposób komunikowania się z córką podczas jej wybuchów agresji. Dzięki przedstawionym niżej scenariuszom przyjrzysz się z bliska pewnym zachowaniom, które najmocniej frustrują matki, jak również czynnikom, które często wyzwalają złość córek. Strategie oparte na wymienionych wcześniej zasadniczych krokach zostaną opisane w większych szczegółach. W miarę dowiadywania się, co możesz zrobić, gdy córka na ciebie krzyczy, obwinia cię i oskarża, pamiętaj, że łatwiej będzie ci zacząć od jednej lub kilku z proponowanych sugestii.

Umiejętności opisane w tym artykule mogą ci pomóc wyrażać się jasno i przekonywająco

Co ważniejsze, nakierują cię na takie sposoby komunikowania się z córką, które zmaksymalizują szanse, że zostaniesz wysłuchana i zrozumiana. Niektóre strategie mogą wydawać ci się znajome – z zajęć, warsztatów, terapii małżeńskiej, spotkań z psychologiem – lecz tym razem zostaną zastosowane w relacjach matka – córka. Inne sugestie być może jedynie rozjaśnią lub nazwą to, co i tak już robisz. Jeszcze inne mogą sprawić, że pomyślisz: „To może zadziałać” albo „Wypróbuję”.
Żadna strategia sama w sobie nie będzie panaceum na wasze stosunki. Niektóre z metod pomogą, inne nie. Nie proponujemy ich z myślą, że należy spróbować wdrożyć każdą z nich, raczej z nadzieją, że być może uda ci się znaleźć jakieś szczególnie przydatne rozwiązanie. Spodziewamy się, że będziesz się skłaniać ku strategiom, które są ci najbliższe, ale postarasz się mieć na uwadze fakt, że można nauczyć się wszystkich. Bez względu na to, czego nauczyłaś się w przeszłości, jak również na twój obecny styl wychowywania, możesz zmienić sposób porozumiewania się z córką. Matki często mówią, że na początku czują się zablokowane: „Taka już jestem”. Lecz jeśli skupisz się na ćwiczeniu określonego schematu postępowania, być może przekonasz się, że naprawdę możesz zmienić przebieg interakcji z córką. Zobaczysz, że powiedzenie czegoś innego – lub inaczej – może zrobić szaloną różnicę. Po prostu działaj po kolei. Decydując, który sposób podejścia do sprawy sprawdzi się najlepiej w twoim wypadku, pamiętaj, że jednocześnie prezentujesz córce strategie, za pomocą których może udoskonalić własny styl komunikowania się. Jeśli będzie widziała, jak starasz się wypróbowywać nowe sposoby postępowania, istnieje szansa, że pójdzie w twoje ślady.

„MOJE DZIECKO JEST KOMPLETNIE POZBAWIONE GUSTU!”

Kolejne rozważania należy poczynić, kiedy chcesz zachęcić córkę do rozwinięcia własnego gustu i poczucia estetyki, nawet jeśli nie możesz uwierzyć, że można mieć aż tak zły gust jak ona. Gdy na przykład jedna matka będzie się sprzeciwiać „idiotycznemu plakatowi z jakimś facetem w skąpych kąpielówkach”, inna będzie przerażona, że jej córka sypia na gołym materacu na podłodze, a jeszcze inna oburzy się na widok „świeczki w kształcie penisa, którą córka uważa za przezabawną”. Gdzie przebiega granica pomiędzy tym, co niestosowne, a tym, co niedopuszczalne? tym razem kluczem do problemu jest kompromis oraz twoja umiejętność zachowania zimnej krwi i niekrytykowania jej gustu. Być może pozwolisz jej urządzić pokój tak jak chce pod warunkiem, że nie pozostawi to żadnych trwałych śladów, które go zniszczą (np. dziur w ścianach, zdartej tapety, rozłożonych na części mebli). Jeśli w pokoju jest coś, co narusza wartości twojej rodziny, musisz bezwzględnie powiedzieć o tym córce „Bardzo mi przeszkadza ten kolaż z marihuaną w twoim pokoju” – takie słowa zadziałają dużo lepiej niż krzyk: „Masz pięć sekund na zabranie tego z mojego domu!”. Pamiętaj również, by zachować prawo weta dla naprawdę niepokojącego satanistycznego plakatu i nie nadużywać go wobec żyrafy z masy papierowej, która jedynie wydaje ci się paskudna. Córka może usłyszeć, że póki mieszka w twoim domu, powinna respektować wartości przestrzegane w twojej rodzinie nawet jeśli nie ze wszystkimi się zgadza. Gdy wyjedzie na studia albo zamieszka samodzielnie, będzie mogła się urządzić według własnego upodobania.

„Nigdy nie mów nigdy” – oto dobra filozofia

Nigdy nie wiesz, kiedy twoja córka zacznie przejawiać zachowania lub stwarzać problemy, których dotychczas nawet sobie nie wyobrażałaś. Ty z kolei jednego dnia możesz przysięgać, że „nigdy, nawet za milion lat” nie przychylisz się do jakiejś prośby, a następnego dnia, gdy rozważysz opcje, jej spełnienie może ci się wydać najmądrzejszym i najbardziej realnym kompromisem. Bycie elastyczną pozwala ci wciąż na nowo oceniać życzenia córki w kontekście nieustannie zmieniających się możliwości i nabierania przez nią dojrzałości. Granica między elastycznością a ustępstwem jest jednak nieostra. Jeśli rzeczywiście zmieniłaś zdanie, ponieważ przemyślałaś sprawę i podjęłaś trafniejszą decyzję, możemy mówić o elastyczności. Jeżeli natomiast cofnęłaś decyzję, ponieważ nie potrafisz znieść nieustępliwego wiercenia dziury w brzuchu, grożenia lub jęczenia, wtedy mamy do czynienia z ustępstwem.

SPECYFICZNOŚĆ STANU

Wynika to ze specyficzności tego dawnego stanu kultury, kiedy między nauką a filozofią kładziemy znak równości, a przecież i później zajmowanie się tymi dwiema sprawami bywa jedno, najwięksi zaś uczeni mają z filozofią stosunki bar­dzo intymne. Mówiąc o „uczonych greckich” użyję przykładów od Miletczyków VII- VI w. p.n.e. po epokę hellenistyczną i wieki III/II p.n.e., znamienne dla kultury greckiej pół tysiąca lat, a zrezygnuję z czasów rzymskich, przynoszących zresztą w samym Rzymie bardzo ciekawe zjawisko, jak choćby typ uczo­nego encyklopedysty i kompilatora. Z epoki późniejszej natomiast pochodzi nasza dokumentacja, dokumentacja legendy i anegdoty, nosząca wszelkie cechy starej tradycji rozbudowanej i ubarwionej tylko, oraz jedyne w swoim ro­dzaju dzieło, z którego zaczerpnąć możemy przykłady. Należy ono do rozwi­niętego gatunku biografii grecko-rzymskiej, gatunku filozoficznie dobrze już zbadanego poczynając od klasycznej książki Friedricha Leo, a jest nim najstarsza „historia filozofii” z antyku zachowana, ostatnio dostępna też w polskim przekładzie w zasłużonej serii Biblioteki Klasyków Filozofii w opracowaniu Ireny Krońskiej ze wstępem Kazimierza Leśniaka: Dioge­nes Laertios,Żywoty i poglądy słynnych filozofów.

 

KLUCZ DO POROZUMIENIA

Może klucz, jeden z kluczy do zrozumienia takiej postawy wobec ludzi uprawiających naukę da nam właśnie przyjrzenie się przeszłości naszej kultu-, ry. Może ta przebadana przez Oświęcimskiego na przykładzie postaci Talesa typowość może znaleźć dokumentację dużo szerszą, może obraz uczonego stworzony w greckich warunkach nie jest odbiciem autentyku wiernym, tylko uszlachetnionym, wynikającym z tych dziwnych potrzeb i tęsknot ludzkiej natury do tworzenia żywotów heroicznych? Czyż wierna towarzysz­ka kultury greckiej, anegdota, nie wyraża nieraz w właściwej sobie zwięzłej formie tego zespołu cech, jakie się przypisuje postawom i żywotom badaczy, często w wyśmienicie lapidarnej formie? Dotąd nie wyjaśniłem jeszcze, dlaczego w tytule szkicu jest „uczony , a jak dotąd wspominam wciąż przede wszystkim o filozofach.

NAUKA ZDOBYWA ŚWIAT

„Nauka zdobywa świat”, „Nauka rządzi światem” – to tytuły,i hasła aktualne, często powtarzane, realizowane w mniejszym co prawda stopniu, niżbyśmy sobie tego życzyli i niżby to było naprawdę dobre dla naszego świata. Oni, Grecy, nie ważyli się na takie aż stwierdzenia, ale stawiali już tego rodzaju dezyderaty. Jak wiele czysto teoretycznych życzeń bywały one i naiwne, i nie uwzględniające istotnych poprawek na lepsze poznanie rzeczy­wistości. Stąd też np. platońska koncepcja idealnego państwa taką trwogą przejąć może kogoś, kto sobie wyobraża jej autentyczną realizację?. W każ­dym jednak wypadku przyznawali wiedzy, a później nauce stanowisko wy­jątkowe. Zainteresowanie nauką pociąga za sobą nieuchronnie zainteresowanie jej twórcą, tym, który naukę uprawia. Ogromna popularność w naszych czasach takich książek, jak de Kruifa Łowcy mikrobów i tyle innych, jest tylko na nowo i na inny sposób rozdmuchanym sposobem zaspokojenia cie­kawości ludzkiej, powszechnej dla tego typu heroicznego żywota.

 

NIE TRACĄC WAŻNOŚCI

Może ktoś zapytać — po co? Czy odpowiedź na tak postawione pytanie, interesująca na pewno filologa i badacza kultury antycznej, ma jakiś szerszy zasięg i znaczenie? Chyba tak. Przyznajemy się do dziedzictwa tej. kultury, rozwinęliśmy rzucone w niej zadatki idei i urządzeń, odmieniliśmy świat działając za przykładem Greków. Poszliśmy oczywiście ogromnie naprzód i chyba w żadnej już dziedzinie nie będziemy zawierzać ani ich wynikom szczegółowym, ani syntezom naukowym (choć filozofowie i matematycy nie wyrzekną się może pewnych ich osiągnięć), ale wydaje mi się – i w szkicu niniejszym podam na to pewne przykłady — że wciąż jeszcze dziedziczymy ich postawy i nastawienia: rozwinięte, udoskonalone, nie tracące jednak ważności.

RYZYKOWNE TWIERDZENIE

Zaryzykowałbym twierdzenie, że obrazy i żywoty zebrane w serię mogą być prawdziwsze niż każdy z nich z osobna, oczywiście z pewnym odnie­sieniem. Ich prawdziwość polega na wytworzeniu typu, typu w pewnym sensie wzorcowego, modelu — powiedziałbym — idealnego, gdyby nie obawa dwuznaczności. Nie możemy, nie umiemy z całkowitą pewnością, opierając się na faktach i dokumentach, powiedzieć jak żył, wyglądał, pracował ten czy inny antyczny uczony lub filozof (bo o nich nam głównie chodzi), ale na podstawie przekazów o wielu uczonych możemy orzec, jak sobie starożytność przedstawiała uczonego czy też – dokładniej – różne uczoności odmiany, bo o całkowitej jednolitości mówić oczywiście trudno.

POSTACIE NAJWIĘKSZEGO FORMATU

Jeżeli są to postacie największego formatu i znaczenia w dziejach kultury, to taka „twórcza interpretacja” nie kończy się w antyku, urasta przez dalsze wieki. T\itaj pragnę powołać się na^ drugi, chyba silniejszy niż poprzedni, bodziec do napisania tego ?zkicu. Ćwierć wieku temu jako sekretarz Charisteriów dla Tadeusza Sinki poznałem umieszczony w owej księdze artykuł Stefana Oświęcimskiego, o Talesie jako ideale uczonego antycz­nego^, a lepiej może powiedzmy o postaci Talesa jako idealizacji uczonego, i jakoś to mi mocno zapadło w pamięć. Kilka łat później za radą i inicjatywą Kolegi i Przyjaciela, Waldemara Voisego, wszedłem jako filolog klasyczny także w tematykę historii nauki starożytnej, i chyba wtedy pomysł zaczął przybierać wyraźniejsze kształty. Wróćmy już do niego.

STARA ZASADA

Jakby się tu sprawdzała stara zasada odnoszona do zabytków sztuki: Qui unum vidit, nullum vidit, ąui mille vidit, unum vidit – Kto ujrzał jedno, nie widział żadnego, kto zobaczył tysiąc, zobaczył jedno.Używając w tytule słowa „portret”, nie miałem jednak na myśli portretu archeologicznego, plastycznego, tylko literacki. Starożytność pozostawiła nam równie bogatą jak tamta, jeśli nie bogatszą serię literackich portretów wy­bitnych twórców nauki i literatury, i oto zaczyna się dla nas ten sam niemal kłopot. Zupełnie wyjątkowe bywają wypadki, kiedy można bez zastrzeżeń uwierzyć portretowi przekazanemu w literąckim zapisie, kiedy można nakreślić autentyczną biografię filozofa, badacza lub poety. Dokoła nielicznych naj­częściej faktów, opowiedzianych nieraz w sprzecznych przekazach, oplata się bardzo wcześnie, czasem może już współcześnie, legenda lub plotka, najczęściej zaś obie naraz, wybitne postaci pożyczają sobie nawzajem rysów indywidualnych i szczegółów życiorysu, wypowiedzi i sądów, potężnieją w oczach uczniów i wyznawców, maleją i kurczą się w. oczach przeciwni­ków i uwłaczycieli.

StudentBlog theme is brought to you by Quasargaming.com online slot games such as Plenty on twenty, Fruits and sevens and Columbus deluxe.