W KTÓRYM MIEJSCU KONIEC?

W którym miejscu kończy się prawdziwy Sokrates? Tu można chyba nawet powiedzieć, że portret fizyczny mędrca zarówno ten rzeźbiony, jak i ten słowami namalowany w Platońskiej Uczcie (Symposion p. jest wierniejszy niż dwie wersje duchowe dwu uczniów – Ksenofontowa i Platońska, nie licząc reszty, legendy i anegdoty.Jaka to droga prowadzi Arystotelesa (syna lekarza ze Stagejros) — nie­strudzonego „czytacza” (anagnostes) czy też pożeracza książek w Platońskiej Akademii, sumiennego i rzeczowego badacza przyrody, doradcy władców, organizatora badań i szkoły — do postaci nadludzkiego wprost autorytetu, wyroczni scholastycznej, ale też równocześnie i do tej figury na czworakach z kapitelu starej katedry we Francji, figury, na której wierzchem jedzie piękna kurtyzana?

 

POSTACIE NAJWIĘKSZEGO FORMATU

Jeżeli są to postacie największego formatu i znaczenia w dziejach kultury, to taka „twórcza interpretacja” nie kończy się w antyku, urasta przez dalsze wieki. T\itaj pragnę powołać się na^ drugi, chyba silniejszy niż poprzedni, bodziec do napisania tego ?zkicu. Ćwierć wieku temu jako sekretarz Charisteriów dla Tadeusza Sinki poznałem umieszczony w owej księdze artykuł Stefana Oświęcimskiego, o Talesie jako ideale uczonego antycz­nego^, a lepiej może powiedzmy o postaci Talesa jako idealizacji uczonego, i jakoś to mi mocno zapadło w pamięć. Kilka łat później za radą i inicjatywą Kolegi i Przyjaciela, Waldemara Voisego, wszedłem jako filolog klasyczny także w tematykę historii nauki starożytnej, i chyba wtedy pomysł zaczął przybierać wyraźniejsze kształty. Wróćmy już do niego.

STARA ZASADA

Jakby się tu sprawdzała stara zasada odnoszona do zabytków sztuki: Qui unum vidit, nullum vidit, ąui mille vidit, unum vidit – Kto ujrzał jedno, nie widział żadnego, kto zobaczył tysiąc, zobaczył jedno.Używając w tytule słowa „portret”, nie miałem jednak na myśli portretu archeologicznego, plastycznego, tylko literacki. Starożytność pozostawiła nam równie bogatą jak tamta, jeśli nie bogatszą serię literackich portretów wy­bitnych twórców nauki i literatury, i oto zaczyna się dla nas ten sam niemal kłopot. Zupełnie wyjątkowe bywają wypadki, kiedy można bez zastrzeżeń uwierzyć portretowi przekazanemu w literąckim zapisie, kiedy można nakreślić autentyczną biografię filozofa, badacza lub poety. Dokoła nielicznych naj­częściej faktów, opowiedzianych nieraz w sprzecznych przekazach, oplata się bardzo wcześnie, czasem może już współcześnie, legenda lub plotka, najczęściej zaś obie naraz, wybitne postaci pożyczają sobie nawzajem rysów indywidualnych i szczegółów życiorysu, wypowiedzi i sądów, potężnieją w oczach uczniów i wyznawców, maleją i kurczą się w. oczach przeciwni­ków i uwłaczycieli.

PORTRET GRECKIEGO UCZONEGO

Nie zaprzeczę jednak, że pierwszy zamysł tego artykułu powstał, kiedy przeglądałem właśnie Schefolda imponujące lapidarium postaci od nieśmiałych, niezgrabnych nieraz rzeźb portretowych V w. p.n.e., tworzonych jeszcze jednak jakby z przypomnieniem rzeczywistego wyglądu ludzi, których miały przedstawiać, po zachowane najczęściej już tylko w ko­piach epoki cesarstwa rzymskiego wspaniałe „realistyczne” portrety wielkich ludzi helleńskiej kultury, niestety właśnie całkowicie „idealne” i najczęściej nie mogące już służyć jako dokument, jako wiarogodna podobizna postaci przedstawianej. Ich swoista prawdziwość zaczyna się dopiero, kiedy je brać w serii – nieprawdziwy jest portret poszczególnego filozofa czy też pisarza, prawdziwa – w innym sensie – bywa seria portretów filozofów, uczonych,pisarzy, kiedy chce oddać cechy niejednostkowe w postawie, minie, stroju, akcesoriach osób „portretowanych”

LICZBA PRAC JAKO WSKAŹNIK

Wskaźnikiem takim może okazać się liczba prac doktorskich napisanych pod kierunkiem danej osoby, o ile oczywiście doktoranci mają możność wyboru promotora; innym może być liczba ucze­stników w prowadzonych seminariach przy założeniu, że uczestnictwo w nich jest dobrowolne. Można się zastanawiać, czy o autorytecie może świadczyć liczba publikacji, stopień naukowy, przynależność do zamkniętych towarzystw naukowych, funkcje w nich pełnione, kierowanie zespołami naukowymi itd. Odpowiedzi na te pytania mogą jednak dostarczyć tylko dane empiryczne.może więc należało­by na wstępie powiedzieć, co jest naszym właściwym tematem’. Nie jestem archeologiem klasycznym i nie zamierzam mówić o portretach antycznych sensu stricto, choć taki temat byłby wdzięczny, a bywał już wielokrotnie poruszany, żeby tylko przykładowo wspomnieć u nas pracę Kazimierza Majewskiego, a za granicą duże i małe książki antycznej ikonografii literacko-naukowej Schefolda.

WIĘKSZOŚĆ PRZYPADKÓW

Oczywiście, w większości przypadków użycia wskaźników nie są znane prawa wiążące badane własności ze skorelowanymi wskaźnikami, nie daje się więc’naukowo ustalić przydatności tych ostatnich, nie wolno jednak rezygnować z tego rodzaju prób. Rygorystyczne: przestrzeganie zaleceń opera- cjonizmu wyrządziłoby ogromną szkodę nauce, głównie zaś humanistyce. Dla subtelnych, niezwykle złożonych problemów humanistyki narzędzia operacjo- nizmu są zbyt ostre. Rozważania nasze mają charakter teoretyczny, nie możemy poprzeć ich wynikami badań eksperymentalnych, pozwolimy sobie jednak wskazać moż­liwe kierunki badań mające na celu znalezienie wskaźników dla pojęcia autorytetu w sensie wpływu.

RÓŻNE FORMY WPŁYWU

W takich przypadkach wpływ moż§ przybierać różnorakie formy. Dopóki jednak nie dysponujemy operacyjną definicją wpływu (w szerokim sensie tego słowa), 4fipóty zrezygnować musimy z poszukiwania miar tej wielkości, możemy co najwyżej myśleć o wskaźnikach (rozróżnienie między miarami a wskaźnika­mi wprowadzamy opierając się na pracy Ackoffa pt. Decyzje optymalne W fyadaniach stosowanych.Procedura poszukiwania wskaźników jgąt powsjzgchnie znana; dysponując oszacowaniem (niestety, zwykle subiektywnym, intuicyjnym) rozważanej włas­ności przysługującej elementom określonego zbioru, poszukuje się jej korelacji z innymi, które można obiektywnie obserwować czy nawet mierzyć. Jeśli uzyskuje się dużą korelację między interesującą nas własnościąa a pewną inną własnościąb — wskaźnikiem, tej ostatniej używa się do oszacowania pierwszej.

 

PRZY ZASTRZEŻENIACH

Przy tych wszystkich zastrzeżeniach można uznać SCI za dość dobre narzę4zi§, jeśli chodzi o określenie autorytetów w bezwzględnym tego słowa znaczeniu, P?yli w skali światowej. Na tak szeroki krąg można oddziaływać jedynie poprzez swoje publikowane prace. Nie popełnimy więc dużego błędu, oceniając wpływ autorytetu o takim zasięgu oddziaływania, zliczając autorów powołujących się na ten autorytet. Ogólnie rzecz biorąc, założenie, iż miarą wpływu X-2l jest liczba cytowań jego prac, znacznie zubaża jednak pojęcie wpływu. Naukowcy, zwłaszcza gdy bierzemy pod uwagę mniejsze środowiska naukowe, nie kontaktują się jedynie poprzez swoje prace, lecz również współuczestnicząc w seminariach, zjazdach, w życiu towarzyskim,

MANKAMENTY

Niektóre mankamenty SCI można próbować usunąć. Przede wszystkim można pominąć autocytowania. Można też inaczej traktować cytowania przez uczniów (należałoby mieć ich spis, bo orientacja według miejsc pracy autorów cytujących jest zawodna). Można założyć, że o większym wpływie danego autora świadczy cytowanie go przez autorów kilku ośrodków naukowych. Można przyjąć, że dodatkowym sposobem stwierdzania ważności cytowanej pracy jest sprawdzenie, ile innych prac zostało zacytowanych w tym samym artykule. Jeśli praca została zacytowana w towarzystwie kilkudziesięciu innych, można przyjąć, że nie była ona dla autora podstawowym czy jedynym źródłem inspiracji. Dla sprawdzenia należałoby jednak przeczytać artykuł.

BADANIA PROWADZONE PODCZAS WOJNY

J. D. Watson wspomina o niemieckim biochemiku Gerhardzie Schrammie, którego wyników badań nie brano pod uwagę tylko dlatego, że badania te były prowadzone podczas wojny, w Trzeciej Rzeszy I. Często jest to wynik urzędowego zarządzenia, co nie znaczy, że autorzy nim objęci przestają oddziaływać. Po trzecie — korzystając z SCI należy przyjąć, że o  stopniu wpływów świadczy sama liczba cytatów, nie trzeba wnikać w ich treść. SCI zawiera także autocytowania, cytowania negatywne (powołanie się na książkę jako przykład zupełnego niezrozumienia problematyki), cyto­wania towarzyskie (np. swoich przełożonych).

 

StudentBlog theme is brought to you by Quasargaming.com online slot games such as Plenty on twenty, Fruits and sevens and Columbus deluxe.
error: Content is protected !!