Istotne jest zachowanie odrębności doświadczeń własnych i córki

„Moją piętą Achillesa jest poczucie, że ktoś sprawia mi zawód. Dlatego dostaję szału, kiedy ludzie zobowiązują się do czegoś lub coś obiecują, a potem nie dotrzymują słowa. Mniej więcej dwa tygodnie przed wielką szkolną imprezą taneczną córka powiedziała mi, że koleżanka zaprosiła ją po zabawie do siebie na noc. W przeddzień potańcówki córka napomknęła mimochodem, że koleżanka zapomniała o zaproszeniu i że wszystko odwołuje. Zapomniała? Jak można zapomnieć? No i moja córka została na lodzie”. Jak zareagowała Olivia? „Miałam ochotę po- wiedzieć córce, że ta kłamczucha nie jest już mile widziana w naszym domu, tak byłam rozjuszona. Ale widziałam wyraźnie, że Claudia nie czuje się zlekceważona i nie jest ani trochę zmartwiona. Więc trzymałam język za zębami i czekałam, co zrobi”. Taktyka Olivii była znakomita. Gdyby dała wyraz swojej furii, najprawdopodobniej odcięłaby Claudii możliwość odkrycia własnych uczuć. Kiedy mocno reagujesz na coś, co przydarzyło się twojej córce – w szkole, w domu albo w gronie przyjaciół — zawsze mądrze jest określić, czy rzeczywiście wczuwasz się w sytuację córki, czy po prostu reagujesz zgodnie z własną wrażliwością.

ODDZIELAJ SWOJE DOŚWIADCZENIA OD DOŚWIADCZEŃ CÓRKI

Kiedy starasz się zrozumieć córkę, uwaga powinna koncentrować się na tym, co czuje ona, nie zaś na tym, co możesz odczuwać ty. Aby zachować odrębność waszych doświadczeń, ważna jest znajomość własnej wrażliwości. Miej świadomość, co cię zazwyczaj złości. W ten sposób możesz się zorientować, czy doznania córki są problematyczne dla niej czy dla ciebie. Weźmy sytuację typową w życiu dorastającej dziewczyny: planowanie czegoś z przyjaciółmi. Dwie przedstawione poniżej matki przekonały się, że interpretują doświadczenia swoich córek przez pryzmat własnej wrażliwości. Czterdziestopięcioletnia Janet opisała siebie jako osobę wyjątkowo zorganizowaną, która musi planować wszystko z dużym wyprzedzeniem. „Doprowadza mnie do szału, kiedy ludzie nie mogą się zdecydować albo kiedy podejmują decyzje w ostatniej chwili. Stwarzało to poważne problemy pomiędzy mną a córką na początku jej okresu dojrzewania. Najlepsza koleżanka dzwoniła w sobotę po południu z propozycją na wieczór. Ja się denerwowałam, uważając, że koleżanka niewłaściwie traktuje moją córkę, no wiecie, że ją wykorzystuje, umawia się w ostatniej chwili, bo nie nawinęło jej się nic ciekawszego albo nie wypaliły jakieś plany. Córka wściekała się na mnie i mówiła, że nic nie rozumiem; że młodzież tak robi. Rzeczywiście, trudno było mi zrozumieć, że nie dostrzega w tym problemu”.

„Nigdy nie mów nigdy” – oto dobra filozofia

Nigdy nie wiesz, kiedy twoja córka zacznie przejawiać zachowania lub stwarzać problemy, których dotychczas nawet sobie nie wyobrażałaś. Ty z kolei jednego dnia możesz przysięgać, że „nigdy, nawet za milion lat” nie przychylisz się do jakiejś prośby, a następnego dnia, gdy rozważysz opcje, jej spełnienie może ci się wydać najmądrzejszym i najbardziej realnym kompromisem. Bycie elastyczną pozwala ci wciąż na nowo oceniać życzenia córki w kontekście nieustannie zmieniających się możliwości i nabierania przez nią dojrzałości. Granica między elastycznością a ustępstwem jest jednak nieostra. Jeśli rzeczywiście zmieniłaś zdanie, ponieważ przemyślałaś sprawę i podjęłaś trafniejszą decyzję, możemy mówić o elastyczności. Jeżeli natomiast cofnęłaś decyzję, ponieważ nie potrafisz znieść nieustępliwego wiercenia dziury w brzuchu, grożenia lub jęczenia, wtedy mamy do czynienia z ustępstwem.

BĄDŹ ELASTYCZNA

Okres dojrzewania to przede wszystkim czas gwałtownych przemian. Wskutek tego niewiele tu prawd absolutnych. Strategie, które jeszcze wczoraj działały w sposób magiczny i pozwalały nakłonić córkę do wykonania znienawidzonych obowiązków albo otworzenia się i opowiedzenia o problemach, dziś mogą zawieść z kretesem – a jutro znów zadziałać. To jeden z tych aspektów dojrzewania dziewcząt, które są największym wyzwaniem dla matek. Kiedy wreszcie wszystko się układa, znów coś się zmienia. Najlepszą taktyką jest otwartość na możliwość zmiany – zarówno w twojej córce, jak i w tobie samej. Wiele matek nastoletnich dziewcząt wyznaje, że gdy sięgają pamięcią wstecz, czują się zażenowane, iż niegdyś tak surowo oceniały inne matki nastolatków. Na przykład pięćdziesięciojednoletnia Sarah, której córka w wieku wczesnoszkolnym była zawsze stosownie ubrana w kościele lub na uroczystościach rodzinnych, patrzyła krzywym okiem na nastolatki w dżinsach i tenisówkach i zadawała sobie pytanie: „Co sobie wyobrażają ich matki?”. Teraz, gdy jej własna nastoletnia córka zaciekle walczy z obowiązkiem uczestnictwa w nabożeństwach, Sarah nabrała pokory: „Kogo obchodzi, co ona ma na sobie? Będę szczęśliwa, jeśli w ogóle się pojawi”.

Gdy wysłuchujesz argumentów córki

Niekoniecznie się z nimi zgadzając, zachęcasz ją do myślenia. Kiedy z nią negocjujesz, kształtujesz jej umiejętność rozwiązywania problemów. Uczysz ją wykorzystywania swoich możliwości w celu zdobycia tego, czego pragnie. Nie chodzi o to, że automatycznie ulegniesz jej żądaniom; dajesz jej raczej szansę spełnienia pragnień, jeśli zdoła cię przekonać, że są zgodne z twoimi normami. Jak we wszystkich negocjacjach, i tu potrzebne są wzajemne ustępstwa. Pokazujesz córce, że zależy ci na dojściu do porozumienia. Bywają również i takie momenty, kiedy matki negocjować nie powinny. Gdy sama masz wątpliwości, twoja córka także je wyczuje. Na przykład kiedy piętnastoletnia Brianna zapytała, czy może iść na wieczorny koncert w dzień powszedni, jej matka odmówiła, ale miała mieszane uczucia. „Nie chciałam ustanawiać precedensu i pozwolić jej pójść, lecz z drugiej strony myślałam sobie, że skoro tak dobrze jej idzie w szkole, zasługuje na nagrodę” powiedziała Helena. „Wydawało się, że Brianna ma jakiś szósty zmysł, bo przypuściła zmasowany szturm, żeby mnie przekonać. Była nieugięta”. Ale Helena opisała też wydarzenie, które zaszło kilka tygodni później i zakończyło się inaczej. „Brianna powracała do zdrowia po ostrej boreliozie i pewnego dnia zapytała, czy mogłaby spać u koleżanki. Tym razem odmówiłam stanowczo. Musiała zrozumieć, że to moja ostateczna decyzja, ponieważ nie nalegała zbyt mocno”. Kiedy prośby lub zamiary córek są niestosowne, oburzające albo niebezpieczne, dziewczęta powinny usłyszeć: „Przykro mi, w tym wypadku nie ma dyskusji” albo „To nie podlega żadnym negocjacjom”.

NEGOCJUJ, NEGOCJUJ, NEGOCJUJ

Ponieważ twoja nastoletnia córka nie jest już małym dzieckiem, prawdopodobnie nie akceptuje bezdyskusyjnie twoich rodzicielskich wartości i zasad. Ma rozwojowo ugruntowaną potrzebę pytania, dlaczego zajmujesz pewne stanowisko i podejmujesz określone decyzje. To nie to samo co kwestionowanie twojego autorytetu. Nie oznacza wcale, że nie okazuje ci szacunku. W miarę rozwijania coraz większej zdolności myślenia abstrakcyjnego twoja córka nabiera coraz większej umiejętności dostrzegania związków między pojęciami. Próbuje zrozumieć zasady leżące u podłoża twoich czynów. Czterdziestoczteroletnia Reesa tak opowiada o swoim zrozumieniu odmiennych umiejętności wychowawczych potrzebnych do komunikowania się z nastolatkami: „Zanim pojęłam, co mówi do mnie córka, stoczyłam z nią wiele bitew i przeprowadziłam mnóstwo rozmów z innymi matkami. Nieustannie zarzucała mi, że traktuję ją jak jej sześcioletnią siostrę. Byłam przyzwyczajona do surowych rodziców. Co powiedzieli, było święte; takie panowały reguły. Nie spodziewałam się, że córka będzie ze mną dyskutować, więc uważałam to za bezczelność i miałam jej za złe. Teraz wreszcie zrozumiałam, czym było dla niej kwestionowanie moich decyzji; to zupełnie odmienny proces”.

Na drugim biegunie znajdują się matki

Za wszelką cenę pragną uniknąć ryzyka nieprzyjemnych sytuacji i często nie potrafią wytyczyć granic, jeśli te mogłyby prowokować konflikty. Trzynastoletnia Jessica była wychowywana przez matkę, której życiowa dewiza zachęcania do zaufania i otwartości odwiodła ją od określenia norm i wskazówek. Z uwagi na ufność i wiarę matki dziewczyna miała swobodę w podejmowaniu własnych decyzji, chodzenia dokąd chciała i z kim chciała. Problem w tym, że Jessica często czuła się przytłoczona nadmiarem możliwości. Bez ustalonych zasad trudno jej było ustanowić własne granice i rozwinąć w sobie strategie wewnętrznej samokontroli. Gdy powinęła się jej noga, drażniły ją podjęte poniewczasie wychowawcze wysiłki matki. Ideałem wydaje się unikanie skrajności, niespieszne i świadome decydowanie, jakie ograniczenia są istotne – i stanowcze ich przestrzeganie. Krótko mówiąc, rozważnie wybieraj bitwy. Rozdział siódmy pomoże ci zdecydować, o które sprawy naprawdę warto walczyć.

ROZTROPNIE WYBIERA BATALIE

Jeżeli nie chcesz dać się wyczerpać codziennym niesłabnącym bataliom z córką, starannie wybieraj, o co chcesz walczyć. Miej ważny powód, gdy zamierzasz przeprowadzić z nią poważną rozmowę. Ta zasada jest tak bardzo istotna, że poświęcamy cały rozdział, by pomóc ci stworzyć kryteria podejmowania najtrudniejszych, dalekich od jednoznaczności decyzji. Warto zacząć od opisania, jakie mogą być konsekwencje popadania w jedną bądź drugą skrajność – to znaczy walczenia o zbyt mało albo o zbyt wiele. Zdrowy rozsądek podpowiada, że jeśli będziesz pokazywać palcem każdy niewyrzucony do śmieci papierek od gumy do żucia, wytykać każdą minutę spóźnienia w pójściu spać albo przypominać o każdym zadaniu domowym, twoja córka będzie cię uważać za zrzędę i lekceważyć twoje niepokoje. W waszym domu będą się panoszyć napięcie i chaos, ty zaś utracisz skuteczność w toczeniu wielkich bitew, które faktycznie są warte wysiłku. Jeszcze gorsze jest to, że nastolatki często czują się zastraszone bezradne, gdy postrzegają matki jako osoby niepotrzebnie czepiające się wszystkiego albo przesadnie krytyczne. W odpowiedzi na takie zachowania matek dziewczyny mają skłonność do buntu – albo zupełnie jawnego, albo przybierającego postać biernego oporu. Tym samym konflikty nasilają się. Dokładnie taka sytuacja powstała pomiędzy Colleen a jej matką, tą, dla której każda wstążka klamerka do włosów była wystarczającym impulsem do wszczęcia awantury. Colleen nie tylko miała niewielkie poszanowanie dla opinii matki, ale i z uporem sprzeciwiała się każdemu jej życzeniu.

Córka potrzebuje twojej pomocy, by zaakceptować „przerobić” własne emocje

Głębokie zrozumienie tego, co ona czuje, a przede wszystkim uznanie jej emocji i łączenie się z nią w tych uczuciach pomaga jej zdefiniować doznania. To rzecz pożyteczna, ponieważ nastoletnie dziewczyny bywają czasem niepewne tego, co czują. Twoja córka może znacznie lepiej uzewnętrzniać uczucia niż je identyfikować. Może na przykład unikać określonych sytuacji bądź działań z powodu nieuświadomionych obaw. Albo wrzeszczeć ile sił w płucach, grozić, że się wyprowadzi, zaciskać pięści i wwiercać w ciebie wzrok, który mógłby zamrozić wodospad Niagara, ale gdy zapytasz, dlaczego tak się złości, oznajmi: „Wcale się nie wściekam, po prostu cię nienawidzę!”. Jeśli potrafisz tolerować umiejętność manifestowania złości zajmowania stanowiska, dajesz córce bezcenną lekcję. Milcząco przyzwalasz na doświadczenie tej fundamentalnej, wrodzonej umiejętności. Zdolność posiadania i wyrażania emocji wzbogaca ludzkie życie. Nie akceptujesz jej form wyrażania bólu (np. kopania stołu, zostawiania brudnych naczyń, nazywania cię wiedźmą), ale pomagasz jej odkryć głębię uczuć. Utwierdzasz ją w umiejętności polegania na własnej percepcji, bycia sobą, ustanawiania własnych norm oraz asertywnego proszenia o to, czego pragnie – krótko mówiąc, wspierasz córkę w procesie stawania się zdrową młodą kobietą.

W relacjach z córkami jedną z najtrudniejszych do wyrażenia emocji jest żal

Słowo „przepraszam” często trudno przechodzi przez gardło. Matki częstokroć czują się w obowiązku pokazywać córkom jedynie swoje najpewniejsze, najbardziej kompetentne strony. Nie musisz jednak być doskonała. W gruncie rzeczy próba przedstawiania się w takim świetle jest daremna; twoja córka przejrzy wszelkie pozory, a ich stwarzanie odbierze ci jej szacunek. W dodatku umiejętność przepraszania może być w twoich relacjach z córką nieoceniona. Marjorie, matka piętnastoletniej Adiny, zrelacjonowała takie oto decydujące wydarzenie: „Któregoś dnia posprzeczałyśmy się z Adiną i każda z nas poszła w swoją stronę. Nie mogłam znieść milczenia, zapukałam więc do jej drzwi i spytałam, czy mogłybyśmy zapomnieć o utarczce. Wciąż była nastawiona wojowniczo i protekcjonalnym tonem powiedziała, że byłoby miło, gdybym umiała przeprosić, choćby ten jeden jedyny raz. Te słowa uderzyły mnie jak obuchem; jako dziecko czułam się dokładnie tak samo. Notoryczne nieprzyznawanie się przez moją mamę do błędu doprowadzało mnie do szału. Powiedziałam więc córce, że ją przepraszam, ponieważ faktycznie było mi przykro, a wtedy jej nastawienie zupełnie się zmieniło. Uspokoiła się, a sprzeczka rzeczywiście została puszczona w niepamięć”. Niezależnie od tego, czy czujesz skruchę, zmartwienie, żal, smutek czy niepokój, istotne jest, żebyś przekazała córce sposób na wyrażanie tych uzasadnionych emocji.

StudentBlog theme is brought to you by Quasargaming.com online slot games such as Plenty on twenty, Fruits and sevens and Columbus deluxe.