Niebezpośrednie wyrażanie emocji

Unikanie bezpośredniej komunikacji z osobami, które sprawiają ci ból, może prowadzić do wyrażania uczuć w sposób pośredni albo do odreagowywania ich na kimś zupełnie innym. Cztery opisane poniżej reakcje mogą wydać ci się znajome. Choć z pozoru ugodowe i uległe, dziewczyny mogą w sposób nieuświadomiony sprzeciwiać się twoim wymaganiom i podważać twój autorytet, cały czas zachowując przy tym dobre intencje. W ten sposób mogą wyrazić wrogość, nie biorąc za to odpowiedzialności. Dwudziestojednoletnia Jamie przyznała, że mógł istnieć związek pomiędzy zwyczajem „zapominania” o przekazaniu matce ważnych wiadomości telefonicznych a jej złością na matkę. „Kiedyś bardzo się obruszyłam, że matka oskarża mnie o coś takiego” – wyznała – „ale teraz widzę w tym sens.

CISKANIE, TUPANIE, TRZASKANIE

Kiedy twoja córka nie potrafi zwerbalizować swoich uczuć, może uciekać się do trzaskania drzwiami, popychania rodzeństwa, kopania lub rzucania przedmiotami oraz głośnego tupania na schodach w drodze do swojego pokoju. Choć takie strategie przynoszą chwilową ulgę i satysfakcję, nie tylko przeszkadzają w werbalnej ekspresji gniewnych uczuć, lecz zazwyczaj nasilają napięcia między wami. Oto, co powiedziała dwudziestopięcioletnia Christine: „W okresie dojrzewania byłam znana z tego, że kiedy się zezłościłam, traciłam nad sobą panowanie. Rzucanie czymkolwiek, co tylko wpadło mi w ręce, poprawiało samopoczucie mniej więcej na minutę, potem jednak czułam się okropnie, że tak mnie poniosło, szczególnie kiedy siostry nazywały mnie wariatką”. Podobnie jak Christine, kiedy twoja córka wybucha, pragnie wyrazić jakieś uczucie, ale czyni to kosztem samokontroli i skuteczności. Gorzej, bo nie potrafi zakomunikować w sposób jasny i precyzyjny ani powodu swojego przygnębienia, ani pomysłu na rozwiązanie problemu. Oczywiście nerwy puszczają czasem również matkom. Być może przyznajesz się do ciskania sztućcami, trzaskania drzwiczkami szafek albo szarpania córki, nim zdołasz się pohamować. Każdy ma swoje granice, łącznie z tobą. Gromienie siebie za te sporadyczne wybuchy jest niepotrzebne. Dopóki te momenty nie przekształcają się w dominujący wzorzec w waszych relacjach, mało prawdopodobne, by były dla córki czymś wstrząsającym lub przerażającym. W gruncie rzeczy nastolatkom nie stanie się krzywda, jeśli poznają granice wytrzymałości swoich matek. Nie lekceważ jednak strachu, jaki budzi w córkach widok matki miotającej przedmiotami i trzaskającej drzwiami. Twoja córka szuka w tobie opanowania, którego brakuje jej w sobie. Warto też zapamiętać, że uderzenie jest jedną z niewielu rzeczy niedopuszczalnych – jest zawsze destrukcyjne, zarówno dla dorastającej dziewczyny, jak i dla jej więzi z matką.

Ostry atak lub wybuch

Prawdopodobnie jednym z najszerzej rozpowszechnionych zarzutów zgłaszanych zarówno przez matki, jak i córki jest „za dużo krzyku” we wzajemnych stosunkach. Podniesiony od czasu do czasu głos nie jest problemem. Jeśli używamy go roztropnie, zdanie wypowiedziane z odpowiednim natężeniem decybeli może skutecznie zaakcentować punkt widzenia. Ponadto w niektórych rodzinach, o czym była mowa w rozdziale czwartym, krzyk jest po prostu akceptowanym sposobem komunikowania się. Część matek oznajmia: „Jestem krzykaczką i już”. Ta forma porozumiewania może się stać problemem, gdy ani matka, ani córka nie tolerują takiego zachowania u siebie nawzajem. Co istotniejsze, kiedy matki i córki rywalizują o dominację coraz głośniejszym krzykiem albo kiedy dyskusje przeradzają się w gwałtowne obelgi bądź wykrzyczane oskarżenia, urazy pozostają. W części rodzin matki lub córki posługują się wrzaskiem jako niezawodną strategią ucięcia dyskusji. To tak, jakby któraś z nich powiedziała: „Mam dość”. Gdy taki wzorzec przeważa, niezależnie od przyczyny, a zwłaszcza wtedy, gdy nie dopuszcza się do racjonalnej dyskusji, mało prawdopodobne, by konflikty zostały rozwiązane.

Matki i córki często uciekają się do niewłaściwych sposobów kierowania emocjami

Mogą nie zdawać sobie sprawy z tego, co robią, być niepewne innych możliwości albo czuć się lepiej, robiąc to, co dobrze znane, bez względu na to, czy z powodzeniem, czy bez. „Taka już jestem” oraz „Zawsze tak postępowałam” to często spotykane wyjaśnienia. Dobrze jest przyznać się do własnych błędów, należy jednak mieć nadzieję, że na tym nie poprzestaniemy. Minusy powtarzania dawnych, niekonstruktywnych zachowań stanowią mocny bodziec do zmiany. Po pierwsze, utrwalasz w sobie wstyd i frustrację, które powstają, gdy interakcje międzyludzkie wciąż rozczarowują lub przygnębiają. Za każdym razem, kiedy widzisz, jak angażujesz się w takie zachowanie, twój szacunek dla samej siebie zostaje jeszcze bardziej nadszarpnięty. Po drugie, dając córce przykład, uczysz ją jałowych metod radzenia sobie z konfliktem. Po trzecie, nie wyposażasz córki w pozytywny wzorzec odpowiedzialnego wyrażania emocji. Nie tylko będzie niewłaściwie przygotowana do przepraw z tobą, ale napotka podobne trudności w innych ważnych związkach międzyludzkich w swoim życiu. Po czwarte, nieumiejętność konstruktywnego kierowania emocjami wywiera ogromny wpływ na relacje z innymi. Możesz reagować w sposób, który kłóci się z twoimi założeniami w wychowywaniu córki. Możesz bezwiednie spowodować przykrość i urazę, które z kolei będą prowokować córkę do niewłaściwych zachowań odwetowych. Z tych powodów panowanie nad własnymi emocjami i pomaganie córce w kontroli jej uczuć to kluczowe elementy pracy nad relacjami matka – córka, jeśli się postarasz, z pewnością możesz zmienić schemat. Nie, nie nastąpi to z dnia na dzień; będzie wymagało od ciebie zdecydowanego wysiłku. Potrzeba również odwagi, by spojrzeć na własne metody, przynoszące skutek odwrotny do zamierzonego (znacznie łatwiej wytknąć je córce). Poznanie własnych strategii jest pierwszym krokiem do nauczenia się skuteczniejszego działania. Czy w którymkolwiek z przedstawionych niżej opisów dostrzegasz siebie albo twoją córkę?

Poznanie własnych strategii

Bez dobroczynnego wpływu społecznych restrykcji albo pozytywnych wzorców wiele kobiet i dziewcząt wypracowuje sobie nieskuteczne style kierowania negatywnymi emocjami. Zamiast przyznać się do swoich uczuć i wykorzystać je, na przykład do budowania pewności siebie, zadania sobie pytania, czego pragniemy, albo rozwiązywania konfliktów, być może zazwyczaj kipisz ze złości, nie okazując tego na zewnątrz, dopiekasz córce, kiedy najmniej się tego spodziewa, zamykasz się w sobie albo budzisz w niej poczucie winy. Niektóre z tych metod postępowania są, prawdę mówiąc, całkowicie bezowocne; szkodzą tobie, twojej córce oraz waszej więzi. Dlaczego? Jak widać na poniższych przykładach, kiedy uczucia pozostają nieuznane i kiedy hamowane jest bezpośrednie ich wyrażanie, często nasilają się lub dochodzą do głosu z zaskoczenia. Część z nich jest uzewnętrzniana mimo woli na wiele destrukcyjnych sposobów. Za każdym razem, gdy myślisz (oczywiście po fakcie), „Dlaczego to zrobiłam?” albo „Skąd przyszła mi do głowy taka uwaga?”, twoja psyche daje ci znać o bardzo silnych, lecz dotąd nieprzeanalizowanych emocjach. Gdy tego rodzaju uczucia napędzają działanie, kobiety i dziewczęta odczuwają zrozumiały brak samokontroli i bezradność, jak gdyby ich języki lub kończyny żyły własnym życiem. W niektórych wypadkach kobiety relacjonują, że obserwowanie u siebie pewnych niepożądanych wypowiedzi lub zachowań sprawia, iż czują się zmieszane, jest im głupio, a nawet dręczy je poczucie wstydu.

Utrzymywanie bliskości

Umiejętność zaangażowania się w konflikt z córką umożliwia wam zachowanie bliskości. Doświadczenie wyrażania silnych emocji, słuchania siebie nawzajem i zmagania się z rozbieżnościami zdań w gruncie rzeczy pogłębia waszą więź. Przeżywacie wspólnie coś bardzo prawdziwego, umacniacie zaufanie i okazujecie wzajemne oddanie. Kiedy natomiast matki i córki nie potrafią wyrazić uczuć, jakie żywią wobec siebie, ich więź będzie bez wątpienia zubożona. W rozmowach zostanie pewnie zachowana rezerwa, będą one powierzchowne albo staną się coraz rzadsze. Zamiast intensywnych uczuć pozostanie ich namiastka albo pustka, poczucie rozdzielenia. W ten sposób brak konfliktu powoduje brak rozwoju; następuje stagnacja związku. Postanów sobie, że każdy konflikt pomiędzy tobą a córką będzie okazją do zbliżenia. Każda utarczka, kłótnia i batalia oznacza, że aktywnie angażujecie się w wasze stosunki. Musicie jedynie nauczyć się najlepszych sposobów postępowania w takich sytuacjach. W rozwiązywaniu konfliktów nie ma w gruncie rzeczy nic magicznego. Wymaga to określonych umiejętności, których można się nauczyć równie łatwo jak jazdy na rowerze, języka migowego czy robienia zakupów spożywczych. Sama stając się ekspertem, będziesz mogła zaszczepić w córce biegłość emocjonalną, co jest znacznie istotniejszym aspektem edukacji niż wyrobienie muzyczne, znajomość obsługi komputera czy bronienie bramki.

Konflikty stwarzają szanse na kompromis i współpracę

Budują bliskość i szacunek. Hannah, pięćdziesięcioczte- rołetnia matka osiemnastoletniej Ariel, opowiedziała anegdotę, która uzdrowiła ich relacje. „Kiedy Ariel miała mniej więcej piętnaście lat, było między nami strasznie. Pewnego razu jakaś drobnostka wyprowadziła mnie z równowagi; nie pamiętam, co to było, w każdym razie ni z tego, ni z owego z moich ust zaczął się wylewać potok słów: jak Ariel mnie denerwuje, jak mnie od siebie odpycha i jak bardzo się w tym wszystkim gubię. Ariel nie pozostała mi dłużna i zasypała mnie wszelkimi możliwymi oskarżeniami: że nie wierzę jej na słowo, że jest przeze mnie nieszczęśliwa i tak dalej. Poważnie uderzył mnie jednak jeden jej zarzut: »Wiecznie mnie osądzasz!«. Najpierw zajęłam pozycję obronną. Potem stwierdziłam, że rzeczywiście reaguję zbyt szybko, zbyt impulsywnie feruję wyroki. Może dlatego córka unika rozmów ze mną i mnie samej. Później starałam się tego unikać i myślę, że nasze stosunki zaczęły układać się zupełnie inaczej”.

Czy znalazłyście już spokój duszy?

Jeśli potraficie z córką powiedzieć sobie, co leży wam na sercu, jeśli umiecie wyrzucić z siebie wszystkie nagromadzone żale, afronty i urazy, znajdziecie spokój duszy. Możecie pocieszyć się nawzajem, przeprosić i iść naprzód. Wprowadzanie zmian. Jeżeli nie wyrażacie z córką swego niezadowolenia ani nie komunikujecie swych pragnień, jak możecie rozwiązać wzajemne nieporozumienia? Konflikt jest znakomitym bodźcem do zmiany. Twoja córka, która w okresie dojrzewania podlega nieustannym zmianom, potrzebuje sprawdzenia, czy i ty potrafisz się zmienić w odpowiedzi na jej potrzeby. Musi się dowiedzieć, czy pozwolisz jej golić nogi, zapewnisz prywatność podczas odwiedzin przyjaciół albo pozwolisz oglądać filmy dozwolone dla starszej młodzieży pod kontrolą opiekuna. Mówiąc o swoich obawach, możesz zmobilizować córkę do wypracowania pożądanego nastawienia, obrania właściwych celów, przyjęcia odpowiednich zachowań i podtrzymywania wartości rodzinnych.

MYŚL POZYTYWNIE O KONFLIKCIE

Pamiętaj, konflikt to nie wróg. Zamiast widzieć w konfliktach klin wbijający się pomiędzy ciebie a córkę, powinnaś dostrzegać w nich spoiwo łączące was ze sobą. Alexandra G. Kaplan i Rona Klein, współautorki Women’s Growth in Compton, stwierdzają: „Konflikt jest koniecznym elementem relacji międzyludzkich, niezbędnym do zmian, które muszą zostać wprowadzone, żeby każda z osób tworzących te relacje mogła się zmieniać i rozwijać”. Być może nadal jesteś sceptyczna wobec ewentualnych korzyści płynących z konfliktu dla ciebie i twojej córki. Jeśli tak, przemyśl jego trzy kluczowe funkcje: Oczyszczanie atmosfery. W trakcie życia z kimkolwiek – córką, współmałżonkiem, współlokatorką – muszą zdarzać się sprzeczki („A jednak zostawiłaś mleko na wierzchu!”), nieporozumienia („Sądziłam, że to ty wyprowadzisz psa!”) oraz irytacja („Nie cierpię, kiedy nucisz, jedząc płatki śniadaniowe”). Między matkami a córkami takie sytuacje to jedynie wierzchołek góry lodowej. Ale w nadziei utrzymania pokoju lub uniknięcia wojny matki często tłumią swoje emocje i usiłują pohamować narastające niezadowolenie. Również dziewczęta idą po linii najmniejszego oporu, uciekając się czasem do przemykania cichcem, „pomysłowych” wyjaśnień, a nawet kłamstwa w celu uniknięcia nieprzyjemnych starć z matkami.

Propozycja utworzenia centrum dla nastolatków

„Córka i jej znajomi chcieli bezpiecznego miejsca w mieście, gdzie mogliby jeździć na deskach i łyżworolkach. Właściciele sklepów przeciwstawili się powstaniu centrum z uwagi na kwestie bezpieczeństwa na chodnikach. Młodzież była bardzo niezadowolona z wyników głosowania i nie wiedziała, co zrobić, więc tylko wrzała gniewem. Zebrało się kilkoro rodziców i pomogliśmy dzieciakom opracować plan. Już samo podjęcie działań sprawiło, że poczuły się lepiej, szczególnie kiedy udało im się zdobyć poparcie w rozmaitych miejscach. Myślę, że nigdy nie zapomną roli, jaką odegrały w urzeczywistnieniu planów powstania centrum”. Za każdym razem, gdy dodajesz córce śmiałości do przedstawienia swojego stanowiska, przyjęcia odpowiedzialności i obrócenia emocji w działanie, inwestujesz w jej przyszłość. A także w swoją. Stanie się bowiem nie tylko zaradną, ufną we własne siły jednostką, ale i osobą, którą będziesz podziwiać i której towarzystwo będzie sprawiać ci przyjemność.

StudentBlog theme is brought to you by Quasargaming.com online slot games such as Plenty on twenty, Fruits and sevens and Columbus deluxe.