BEZPIECZEŃSTWO

  • Przykład 1: Po imprezie u koleżanki twojej córki nie odwożą do domu jej rodzice, zgodnie z tym, co zostało ustalone, lecz jej starszy brat, który znany jest z prowadzenia auta po alkoholu.
  • Przykład 2: Wchodzisz do pokoju córki, by zostawić jej na biurku karteczkę z informacją, i znajdujesz wystającą z szuflady paczkę papierosów.
  • Przykład 3: Po „poznaniu” mężczyzny przez Internet córka planuje randkę z tym wirtualnym znajomym w pobliskim mieście.

Zasadność konfrontacji. Nastoletnie dziewczyny potrzebują od rodziców ustalenia jasnych wskazówek, które zagwarantują im bezpieczeństwo. Twoja córka może testować granice tego, co jest w twoim domu dopuszczalne. Choć walka może być nieprzyjemna i choć córka może zapewniać: „Wiem, co robię” oraz buntować się: „Wcale nie masz do mnie zaufania”, rozpaczliwie potrzebuje twojej konsekwencji i stanowczości, jeśli chodzi o jej bezpieczeństwo. Twoje podejście w tej sferze czasem musi być czarne albo białe; nie ma miejsca na kompromisy, gdy gra toczy się o tak wysoką stawkę. W tego rodzaju przypadkach najlepiej sprawdzają się najprostsze, najbardziej bezpośrednie komunikaty: „Nie”, „To niedopuszczalne” albo „W tym wypadku negocjacje nie wchodzą w rachubę”.

Decydowanie, czy należy poruszyć problem

Z początku wyzwanie, jakim jest mądre wybieranie kwestii, o które warto walczyć, może zamienić każdy dzień w męczącą wspinaczkę pod górę. Być może stwierdzisz, że nawet po starannym rozważeniu faktów wciąż nie jesteś pewna, czy poważna rozmowa z córką na dany temat jest rzeczą słuszną czy niesłuszną. Niestety, żadne magiczne recepty ani niepodważalne prawdy nie istnieją. Twoje priorytety w wychowywaniu córki – głównie wartości, jakie chcesz jej wpoić, oraz cele, jakie masz nadzieję osiągnąć – będą służyły ci za przewodnika. Warto gruntownie przemyśleć tę sprawę. Jeśli nie wypracujesz sobie ogólnego podejścia, istnieje spore prawdopodobieństwo, że będziesz się czuła przytłoczona niekończącymi się wyzwaniami, które powstają w trakcie przeprowadzania córki ‚ przez okres dojrzewania. Opracowanie wytycznych daje również ; korzyść w postaci konsekwencji w podejmowaniu decyzji. Za każdym razem, kiedy znajdziesz się w jakiejś sytuacji, nie będziesz odczuwała potrzeby „wymyślania koła od nowa”. Poniżej zostały przedstawione najistotniejsze względy w ocenie tego, czy poruszyć daną sprawę z córką, czy nie. Być może nie : zgodzisz się ze wszystkimi. Naszym celem nie jest przekonanie cię j do stosowania tych strategii lub do określonych wartości, a raczej 1 pomoc w ustaleniu ram, które pozwolą ci decydować, jakie zagad- 1 nienia są naprawdę warte omówienia z córką.

Kiedy czujesz się przytłoczona

Ginny, matka szesnastoletnich bliźniaczek, miała nadzieję na odrobinę ciszy i spokoju: „Postradam rozum, jeśli te potyczki z córkami nie zaczną tracić na sile. Dzień w dzień kłócimy się o to, dlaczego nie mogą włożyć skórzanych kurtek, jak gruba kreska na powiekach jest dopuszczalna, dlaczego nie mogą korzystać z samochodu, dlaczego muszą zmywać naczynia. Czasem nie pamiętam nawet, z jakiego powodu czegoś zabroniłam, a kiedy tylko to wyczują, już po zawodach. Będą naciskać, póki nie dostaną dokładnie tego, czego chcą. Jestem nieustannie wyczerpana. Chcę wiedzieć, jak poprawić sytuację, żeby nie czuć się w ten sposób przez kolejne trzy lata”. Zmęczone i mające serdecznie dosyć nieprzerwanie stawianych im przez córki wymagań matki mogą czuć się szczególnie prowokowane przez wszystkie nowe sytuacje i ryzykowne decyzje, do jakich są zmuszane. Matki łatwo zapominają, że nie muszą reagować na wszystkie żądania dzieci. Jeśli nie określisz dokładnie, które sprawy warte są podjęcia walki, zostaniesz wplątana w jedno wielkie nieustanne wyzwanie i można iść o zakład, że czemuś takiemu nie podołasz! Jedna z matek skarżyła się: „Czasami się zastanawiam, czy moja córka nie prosi o niektóre rzeczy jedynie po to, by mnie sprowokować. Na przykład w zeszłym tygodniu oznajmiła, że chce zacząć spotykać się z facetem, który mógłby być jej ojcem który chyba nawet jej się nie podoba. Ale miała taki wyraz twarzy, jakby chciała powiedzieć: »No i co ty na to?«. Nie miałam pojęcia, co zrobić, więc powiedziałam tylko, żeby dała sobie spokój. Oczywiście doprowadziło to z miejsca do oskarżenia, że jej nie ufam. Co miałam zrobić?

Gdy część matek przyjmuje tę taktykę z ulgą, w wypadku innych powstaje problem

Skoro nie masz stawić czoła każdej kwestii spornej, skąd wiesz, jak wybierać te najistotniejsze? Jeśli zamierzasz raz poruszyć z córką jakiś problem, a innym razem nie, czy nie będziesz w ten sposób wysyłać niejasnych komunikatów? Jeśli postanowisz na coś nie reagować, czy pozwalasz, by „uszło jej to płazem”? Jak mieć pewność, że konsekwentnie wybierasz właściwe batalie? Nie ma gwarancji. Bez względu na to, jak bardzo się starasz, od czasu do czasu popełnisz błąd i przyłapiesz się na łajaniu córki z najbłahszego powodu: za to, że przed burzą zostawiła u siebie w pokoju otwarte okno, że zapomniała zamknąć karton z mlekiem, że oglądała za długo telewizję w letnie popołudnie. Przy innych okazjach postąpisz zupełnie przeciwnie: zamiast zareagować bezpośrednio na jej słowne ataki bądź sarkazm, poszukasz schronienia w swoim pokoju, wytrącona z równowagi brutalnością jej uwag. Osiągnięcie doskonałości nie może być twoim celem; lepiej od początku zaakceptować fakt, że nigdy nie będziesz miała stuprocentowej racji w wyborze kwestii, o które należy walczyć. Możesz jednak opracować schemat dokonywania wyborów, który zminimalizuje czas, energię oraz potencjał emocjonalny tracone na niepotrzebne starcia i stosować się do niego. Innymi słowy, możesz zminimalizować swój stres, stres córki oraz napięcia w waszych wzajemnych relacjach. Kiedy córka zacznie w coraz większym zakresie budować sobie życie poza domem, coraz ważniejsze będzie jak najprzyjemniejsze i jak najbardziej wartościowe spędzanie wspólnego czasu.

Nie doprowadźmy do konfrontacji

Nawet w najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa będą zdarzały się chwile, w których najrozsądniej będzie nie doprowadzać do konfrontacji: zdystansować się, ocenić sytuację i dać spokój. Odpuszczenie sobie stosunkowo błahych spraw pozwoli obu stronom zachować siły na zmierzenie się z naprawdę istotnymi problemami. Ponadto, w miarę doskonalenia swych umiejętności w kolejnych rozdziałach, będziesz działać dużo skuteczniej, potrafiąc skupić się na kwestiach dla siebie najważniejszych. Kiedy już nauczysz się oceniać, o co warto walczyć, zdobędziesz podstawową umiejętność w sztuce kierowania konfliktem: mądrego wyboru problemów, które trzeba rozwiązać. Choć ta umiejętność może okazać się przydatna dla wszystkich matek, jest szczególnie potrzebna tym, których relacje z córkami stały się mocno konfliktowe. Jeśli nie masz ochoty wdawać się w kolejną sprzeczkę, lecz jesteś zdecydowana podjąć jakieś działania w celu poprawienia waszych relacji, skup wysiłki na przestrzeganiu jednej ważnej zasady. Zamiast mówić dużo i często, pogłębiając niezgodę, zmień wasze stosunki, mówiąc rzadziej i mniej.
Nie dajesz w ten sposób za wygraną, nie odwracasz się ani nie przestajesz wypełniać swoich macierzyńskich obowiązków. Podejmujesz działanie w celu przeprowadzenia zmian na lepsze.

Zaniedbywanie spraw

A zatem co masz robić? Nierozwiązany konflikt jest nie tylko nie- konstruktywny, ale i na ogół kłębi się w twojej głowie, sprawiając, że  trudne sytuacje stają się nie do zniesienia. Czy jednak musisz zajmować się każdym najdrobniejszym irytującym incydentem i stosunkowo mało znaczącym rozczarowaniem? Jeśli nie, czy pomiędzy tobą a córką będzie narastało napięcie, póki nie osiągnie nieodwracalnego stadium lub katastroficznych rozmiarów? Dzięki Bogu, poruszanie każdej mało istotnej kwestii nie jest ani konieczne, ani wskazane. W wielu przypadkach niedopuszczenie do konfrontacji z córką leży w twoim najlepszym interesie. Dla wielu matek jest to niesłychana ulga, choć po części dlatego, że słowo „konfrontacja” zostało obciążone niebezpiecznymi konotacjami: głośne utarczki, rzucanie przedmiotami, niekontrolowane wybuchy – by wymienić choćby kilka. Należy wyjaśnić, że konfrontacja oznacza po prostu zmierzenie się z problemem, stawienie mu czoła, nie zaś ignorowanie go bądź podchodzenie doń w sposób okrężny. Jak zobaczysz w kolejnych rozdziałach, konfrontacje można i trzeba dobrze zaplanować, starannie przemyśleć i śmiało przeprowadzić. Pod koniec tej książki będziesz miała okazję przekonać się o licznych korzyściach, jakie wyniesiecie z córką z wzajemnej konfrontacji – i, mamy nadzieję, osobiście ich doświadczyć.

Wybór batalii

Może się wydawać, że ostatnimi czasy twoje życie z dorastającą córką zamieniło się w jedną wielką grę uników. Tyle że gumowa piłka, którą córka nieustannie ciska w twoim kierunku, pociąga za sobą niekończącą się serię potencjalnych konfliktów. Wczoraj córka zeszła na dół w minispódniczce, która nie zakryłaby nawet pupy lalki Barbie; dzisiaj odmawia uczestnictwa w „idiotycznym” dorocznym zjeździe rodzinnym; w następnym tygodniu bez wątpienia wda się w długą telefoniczną pogawędkę z najlepszą przyjaciółką, rzekomo ucząc się do egzaminu końcowego, po raz kolejny odłoży domowe obowiązki na później albo oznajmi ci, że twoja nowa sukienka została zaprojektowana z myślą o osobie młodszej i bardziej filigranowej. Każde z tych wydarzeń, które mogą być frustrujące, męczące i bardziej niż odrobinę raniące, może doprowadzić w rezultacie do kolejnej awantury między wami. W zależności od tego, jak ci minął dzień i jaki jest twój próg tolerancji, możesz poczuć się pchnięta prosto w środek dobrze znanego scenariusza rodzinnego: zaciskasz pięści i ryczysz: „Jak śmiesz!”, „Zachowujesz się nie w porządku” albo wykrzykujesz jakże popularne: „Nie wychodź ze swojego pokoju, póki ci nie pozwolę!”. Jeśli zamiast krzyczeć, przełkniesz gniew, będziesz pewnie gotować się w środku ze złości, aż przysłowiowa para zacznie buchać ci z uszu. Takie sceny mogą czasem przeradzać się w udramatyzowane dąsy i kilkudniowe milczenie. Jeśli ty i twoja córka będziecie dalej podążać tą drogą, wydaje ci się, że wasza więź musi się zerwać, a wraz z nią prysną twoje zdrowe zmysły.

Matki powściągają nieprzyjemne uczucia

Czasem można uciec przed niepożądanymi emocjami, wyobrażając sobie udanie się na „wcześniejszą emeryturę” od wychowywania dzieci, zaszycie się na opuszczonej plaży albo wymianę córki na młodszy, bardziej urokliwy model. Być może przychodzi ci do głowy myśl o zamienieniu się na córki z inną matką, ponieważ każda z was uważa tę drugą dziewczynę za dużo milszą i łatwiejszą we współżyciu niż własna. Choć fantazjowanie nie rozwiązuje konfliktu, rozładowuje napięcie i samo w sobie nie jest szkodliwe. Budzą jednak niepokój sytuacje, w których matki uparcie tłumią negatywne emocje w nadziei wydania się osobą perfekcyjną, opanowaną i wolną od problemów. Myślisz, że mowa o tobie? Zadaj sobie pytanie, czy twoja definicja superkobiety wymaga od ciebie wiecznej pogody ducha, chęci spieszenia innym z pomocą i tolerancji dla wszystkiego, co los stawia na twojej drodze. Nawet jeśli twoje życie wydaje się idealne – kochasz swoją pracę, masz dobrych przyjaciół, jesteś zadowolona ze swego wyglądu – uda ci się jedynie zaszczepić córce przekonanie, że i ona powinna dążyć do doskonałości. Dziewczyny nie tylko uczą się stawiać sobie niebotyczne wymagania, lecz również zapamiętują, że wyrażanie negatywnych emocji jest oznaką słabości. Całkiem możliwe, że czytając o nieskutecznych metodach komunikacji, pomyślałaś sobie choć raz: „To o mnie!”. Być może uzmysłowienie sobie tego wprawiło cię w zażenowanie albo wzbudziło poczucie winy. Nie to było naszą intencją. Są to niemal powszechne zachowania, z którymi od czasu do czasu może identyfikować się prawdopodobnie każda matka i córka. Rzeczą istotną jest to, by być świadomą swoich zachowań i czynów, rozumieć ich wpływ na związek matka – córka, a następnie posłużyć się skuteczniejszymi narzędziami wzajemnego porozumiewania się.

Tłumienie emocji

Pod tym nagłówkiem kryje się szeroki wachlarz strategii, z których wszystkie polegają na unikaniu bezpośredniego wyrażania uczuć. Gdy twoja córka jest niezadowolona z powodu
konieczności zrobienia czegoś, czego nie znosi (np. odwiedze- 1 nia dziadków, pójścia na nabożeństwo, pilnowania uprawiające- j go sport brata), może na przykład złapać nagle infekcję wiruso- \ wą albo dostać ostrej migreny. Taki rozwój wypadków potencjalnie usprawiedliwi ją i uwolni od wypełnienia obowiązków bez 5 żadnych scysji. Jeśli zapytasz ją wprost, czy jej objawy zostały spowodowane niechęcią pójścia dokądś albo wykonania jakiejś czynności, będzie uparcie twierdzić, że po prostu nie najlepiej się czuje, a twoje podejrzenia ją ranią („Wszystko jest w porządku; dlaczego miałabym być zła?”) Z powodzeniem uniknęła konfliktu. Niestety, nie zawsze będzie jasne, kiedy córka ukrywa swe uczucia. Na przykład nie sposób się zorientować, kiedy fantazjuje, że „policzy się” z kimś, kto ją rozzłościł, albo kiedy po cichu karci samą siebie. Gdy nastolatki uznają silne uczucia za niedopuszczalne, mogą czasem wyrażać skrywane napięcie albo wściekłość poprzez zaburzenia odżywiania, nadużywanie środków odurzających, samookaleczenia oraz niewłaściwe zachowania seksualne. Wszystkie te zjawiska, o czym była mowa w poprzednim rozdziale, powinny cię skłonić do poszukania fachowej pomocy.

Przerzucenie uczuć na niewłaściwą osobę

Kiedy dziewczyny są złe, zwłaszcza na siebie, nierzadko wolą zrzucić winę na kogoś. Oczywiście ich ulubionym celem są matki. Twoja córka mogła skasować samochód, oblać egzamin, upić się, zerwać z chłopakiem albo zachowywać się niemiło wobec przyjaciół, cokolwiek jednak zrobiła, odpowiedzialność ponosisz ty. Gdybyś nie była taka wścibska, niesprawiedliwa albo arogancka, nigdy by się to nie zdarzyło. W ten sposób córka może wypierać się odpowiedzialności za swoje zachowanie; dużo łatwiej, przyjemniej i bezpieczniej jest zwalić winę na ciebie. Innym wariantem tego zagadnienia jest odreagowywanie na tobie własnej złości lub frustracji. Po tym, jak odmówisz jej kupna „najbardziej superowych” nowych dżinsów w centrum handlowym albo zganisz ją za pogwałcenie zasad, ona dąsa się w swoim pokoju i odmawia odbierania telefonów. (Oczywiście tak naprawdę karze siebie; potrzebuje pilnie umówić się ze znajomymi na wyjście). Albo niezadowolona z czegoś, co powiedziałaś bądź zrobiłaś, postanawia nie uczyć się do egzaminu. Niektóre dziewczyny przejawiają skłonność do niepokojącej przesady, zadając sobie w chwilach zdenerwowania fizyczny ból: uderzają głową w ścianę, palą, głodzą się, przypalają albo tną własne ciało. W takich zachowaniach chodzi o chęć sprawienia matce cierpienia. Czasem twoja córka może poprosić kogoś o wyrażenie uczuć w jej imieniu. Kiedy mówi do siostry: „Nie uważasz, że w tym roku mama przyoszczędziła na prezentach urodzinowych?”, próbuje ją podburzyć. Jeśli się uda, być może siostra wyrazi swe odczucia w imieniu ich obydwu. Niestety, twoja córka ćwiczy się raczej w wyrafinowanej manipulacji, zamiast nabywać umiejętności bezpośredniego komunikowania się.

StudentBlog theme is brought to you by Quasargaming.com online slot games such as Plenty on twenty, Fruits and sevens and Columbus deluxe.
error: Content is protected !!