Tłumienie emocji

Pod tym nagłówkiem kryje się szeroki wachlarz strategii, z których wszystkie polegają na unikaniu bezpośredniego wyrażania uczuć. Gdy twoja córka jest niezadowolona z powodu
konieczności zrobienia czegoś, czego nie znosi (np. odwiedze- 1 nia dziadków, pójścia na nabożeństwo, pilnowania uprawiające- j go sport brata), może na przykład złapać nagle infekcję wiruso- \ wą albo dostać ostrej migreny. Taki rozwój wypadków potencjalnie usprawiedliwi ją i uwolni od wypełnienia obowiązków bez 5 żadnych scysji. Jeśli zapytasz ją wprost, czy jej objawy zostały spowodowane niechęcią pójścia dokądś albo wykonania jakiejś czynności, będzie uparcie twierdzić, że po prostu nie najlepiej się czuje, a twoje podejrzenia ją ranią („Wszystko jest w porządku; dlaczego miałabym być zła?”) Z powodzeniem uniknęła konfliktu. Niestety, nie zawsze będzie jasne, kiedy córka ukrywa swe uczucia. Na przykład nie sposób się zorientować, kiedy fantazjuje, że „policzy się” z kimś, kto ją rozzłościł, albo kiedy po cichu karci samą siebie. Gdy nastolatki uznają silne uczucia za niedopuszczalne, mogą czasem wyrażać skrywane napięcie albo wściekłość poprzez zaburzenia odżywiania, nadużywanie środków odurzających, samookaleczenia oraz niewłaściwe zachowania seksualne. Wszystkie te zjawiska, o czym była mowa w poprzednim rozdziale, powinny cię skłonić do poszukania fachowej pomocy.

Przerzucenie uczuć na niewłaściwą osobę

Kiedy dziewczyny są złe, zwłaszcza na siebie, nierzadko wolą zrzucić winę na kogoś. Oczywiście ich ulubionym celem są matki. Twoja córka mogła skasować samochód, oblać egzamin, upić się, zerwać z chłopakiem albo zachowywać się niemiło wobec przyjaciół, cokolwiek jednak zrobiła, odpowiedzialność ponosisz ty. Gdybyś nie była taka wścibska, niesprawiedliwa albo arogancka, nigdy by się to nie zdarzyło. W ten sposób córka może wypierać się odpowiedzialności za swoje zachowanie; dużo łatwiej, przyjemniej i bezpieczniej jest zwalić winę na ciebie. Innym wariantem tego zagadnienia jest odreagowywanie na tobie własnej złości lub frustracji. Po tym, jak odmówisz jej kupna „najbardziej superowych” nowych dżinsów w centrum handlowym albo zganisz ją za pogwałcenie zasad, ona dąsa się w swoim pokoju i odmawia odbierania telefonów. (Oczywiście tak naprawdę karze siebie; potrzebuje pilnie umówić się ze znajomymi na wyjście). Albo niezadowolona z czegoś, co powiedziałaś bądź zrobiłaś, postanawia nie uczyć się do egzaminu. Niektóre dziewczyny przejawiają skłonność do niepokojącej przesady, zadając sobie w chwilach zdenerwowania fizyczny ból: uderzają głową w ścianę, palą, głodzą się, przypalają albo tną własne ciało. W takich zachowaniach chodzi o chęć sprawienia matce cierpienia. Czasem twoja córka może poprosić kogoś o wyrażenie uczuć w jej imieniu. Kiedy mówi do siostry: „Nie uważasz, że w tym roku mama przyoszczędziła na prezentach urodzinowych?”, próbuje ją podburzyć. Jeśli się uda, być może siostra wyrazi swe odczucia w imieniu ich obydwu. Niestety, twoja córka ćwiczy się raczej w wyrafinowanej manipulacji, zamiast nabywać umiejętności bezpośredniego komunikowania się.

STROJENIE ŻARTÓW

Niektóre dziewczyny pod pozorem żartobliwości robią uszczypliwe, a nawet okrutne uwagi. Twoja córka może na przykład napomknąć od niechcenia, jaka to jesteś leniwa, brzydka albo wredna, a potem, kiedy się zdenerwujesz, dodać, że „tylko żartowała”. W tego rodzaju żartach tkwi zwykle ziarno prawdy, rdzeń utajonej agresji, na którą reagujesz żachnięciem. Jednak nieświadoma własnej wrogości córka tylko bardziej się oburza, gdy poczujesz się dotknięta. Twoja „błędna interpretacja” jej dowcipu jest dla niej niezrozumiała – by nie powiedzieć „irytująca”. Czternastoletnia Debbie ujmuje to tak: „Moja mama czasem nie ma w ogóle poczucia humoru. Na przykład wtedy, kiedy była wkurzona, a ja jej powiedziałam, że wygląda jak Elmo z »Ulicy Sezamkowej«, bo oczy wyłażą jej z orbit. Wyszła wtedy z pokoju zamiast się rozchmurzyć. Przecież tylko żartowałam!”. Być może od czasu do czasu droczysz się ze swoją córką, by dać upust frustracji. Może „żartujesz”, że ty również mogłabyś się wysypiać po dwanaście godzin na dobę, gdybyś miała kogoś, kto za ciebie posprząta. Albo rzucasz uwagę, że zważywszy na obecny poziom niezdarności córki, spodziewasz się przed nastaniem lata nowego kompletu porcelany stołowej. Ważne, by zdać sobie sprawę, że przy chwiejnej wierze w siebie takie droczenie się szczególnie mocno dezorientuje i wytrąca z równowagi nastoletnie dziewczęta – do tego stopnia, że spędzają bezsenne noce na dumaniu, czy w tych komentarzach tkwi choć odrobina prawdy. Nawet jeśli twoja córka jest panującym niepodzielnie nadwornym żartownisiem rodziny, uświadom sobie, że nie doceni choćby najskromniejszej zabawy swoim kosztem.

DOGRYZANIE I SARKAZM

Dla niektórych dziewcząt docinki i wycelowany w matki sarkazm są źródłem tak znakomitej rozrywki, że nie sposób się im oprzeć. Poznajesz tego smak, gdy zabraniasz córce dokądś pójść, a ona odpowiada słowami ociekającymi sarkazmem: „Och, nie ma sprawy. Zdecydowanie wolę spędzić czas z tak porywającymi ludźmi jak wy, zamiast iść na nudną imprezę na plaży z najlepszymi przyjaciółmi”. Albo ni z tego, ni z owego, gdy najmniej się tego spodziewasz, ona robi pod twoim adresem przytyk: „Błagam, tylko mi nie mów, że zamierzasz w tym wyjść!”.
Wynik stosowania takiej strategii jest dwojaki: ty otrzymujesz komunikat, że córka jest zdenerwowana i zła, a ona ma satysfakcję, że ci dopiekła. Ale zmuszanie cię do domyślania się prawdziwego powodu jej wrogości jest bierne i nieskuteczne; jeśli nie zgadniesz, możecie nigdy nie zyskać szansy rozwiązania problemu. Prawdopodobnie jedynym efektem takiego zachowania będzie rozzłoszczenie cię i zduszenie w tobie chęci spełnienia jej życzenia, jeśli w ogóle takową miałaś. Sarkazm działa tak samo, gdy posługują się nim matki. Gdy usłyszysz, jak twoja córka wydziera się na siostrę za korzystanie bez pozwolenia z jej odtwarzacza CD – co przypomina ci
o zaginionym swetrze, który od ciebie „pożyczyła” – mówisz może: „Och, a ty zawsze pytasz, zanim coś weźmiesz?”. Albo jeśli umyślnie milczałaś do tej pory na temat jej marnego stopnia z matematyki, ona zaś stwierdza, że jej się nudzi, czy nie mówisz: „Cóż, musisz mieć mnóstwo wolnego czasu, skoro nie uczysz się matematyki”. Twoja córka słyszy tylko wrogość, a niekryjący się pod nią komunikat: „Martwię się, że nie przykładasz się do nauki przed egzaminami”. Zamiast poruszyć istotną kwestię w sposób, który zachęci ją do słuchania, prowokujesz raczej odwet, zrażasz ją albo uczysz, że sarkazm jest usankcjonowanym środkiem wyrażania własnego punktu widzenia.

MILCZENIE

Jeśli zamiast dąsać się i wydymać usta, twoja córka siedzi z tobą w pokoju i ostentacyjnie unika zarówno kontaktu wzrokowego, jak i rozmowy, stosuje taktykę milczenia. Innymi jej oznakami są odpowiadanie wyłącznie na wyraźne pytania albo posługiwanie się jak najmniejszą liczbą sylab. „Kiedy jestem wściekła na mamę” mówiła dwunastoletnia Maya – „odpowiadam na wszystko »yhy« albo »nie«. To doprowadza ją do szału, a mnie choć trochę poprawia nastrój”. Owszem, rozumiesz, co próbuje zakomunikować ci córka, gdy stosuje taką taktykę, lecz jej podejście jest pasywne i pośrednie. Jeśli używa tej strategii również w relacjach z innymi, zdaje się na laskę innych. W zasadzie będzie musiała trzymać się na uboczu, póki nie zdobędzie jakiegoś wyobrażenia,
o co właściwie jej chodzi, to zaś może nigdy nie nastąpić. Taka metoda zwykle rodzi poczucie nieudolności. Matki, które do wyrażania wrogości stosują taktykę milczenia, rozmyślnie unikają skupiania uwagi na córkach. To nie to samo co świadome nieodzywanie się do córki, kiedy jesteś zbyt mocno zdenerwowana, by się kontrolować. W takiej sytuacji należy powiedzieć: „Daj mi czas ochłonąć”. Jeśli jednak córka widzi, że unikasz z nią kontaktu wzrokowego i odpowiadasz monosylabami, jest zmuszona domyślać się twoich prawdziwych uczuć i zastanawiać, co powstrzymuje cię przez wyrażeniem ich wprost.

WRABIANIE W POCZUCIE WINY

Gdy twoja córka robi wszystko, co w jej mocy, by wykazać, jak całkowicie nie dajesz sobie rady z wychowywaniem – to znaczy: wszystko prócz powiedzenia ci prosto w oczy, że ją denerwujesz – stara się wzbudzić w tobie poczucie winy. Będziesz zauważać jej westchnienia, prychnięcia, dąsy i nieustannie rzucane w twoją stronę spojrzenia, mówiące „o ja nieszczęsna”. Powodem, dla którego strategia ta jest dość powszechnie stosowana przez nastoletnie dziewczyny, jest fakt, że czasem działa. Oto, co powiedziała piętnastoletnia Deena: „Kiedy tylko mama ma naprawdę dość i jest wykończona, wystarczy, że zrobię nadąsaną minę, a zwykle zmienia front”. Ale chociaż twoja córka prawdopodobnie cieszy się tak jak Deena, że osiąga to, czego chce, mało prawdopodobne, by była zadowolona z taktyki. „Pożałuj mnie” to błaganie słabszego. Nie broniła się ani nie załatwiła sprawy w sposób bezpośredni i doskonale o tym wie. Znane jest również wzbudzanie poczucia winy w córkach, będące wyrazem poczucia krzywdy, frustracji i złości matek. Czy kiedykolwiek z niechęcią zgodziłaś się zrobić dla córki coś miłego, na przykład dokądś ją zabrać, a potem narzekałaś na ból głowy, głośno ziewałaś albo nieustannie wzdychałaś, gdy nie okazywała wystarczającego zachwytu? Jeśli postępujesz tak regularnie, zrozum, że córka będzie uważać, iż robisz z siebie męczennicę, a twoje wołania o współczucie są irytujące. Co gorsza, pokazujesz jej sposób zwrócenia na siebie uwagi poprzez manipulację innymi. W rezultacie może się nauczyć, że kobiety nie mogą lub nie powinny wyznaczać granic. Nie taki cel ci przyświeca. W gruncie rzeczy jest jedna rzecz, którą z pewnością chciałabyś przekazać swojej córce: jeśli leży to w jej najlepszym interesie, ma twoje przyzwolenie – nie, ma twoje błogosławieństwo – na powiedzenie „nie”.

ZACHOWANIE PASYWNO-AGRESYWNE

Myśl o wydzieraniu się na mamę była mi obca. Cóż innego mogłam zrobić?” Inne typowe zachowania pasyw- no-agresywne obejmują zapominanie o telefonicznym uprzedzeniu cię, że się spóźni, ociąganie się z wykonywaniem domowych obowiązków, subtelne atakowanie cię w obecności innych oraz udaremnianie twoich starannie ułożonych planów. Dodatkowo schemat ten może rzucić światło na niewytłumaczalne wcześniej „wypadki” twojej córki, takie jak zniszczenie w praniu twoich ulubionych ubrań, zawieruszenie biżuterii, którą od ciebie pożyczyła… i wszystko jasne. To samo odnosi się do matek. Jeśli przyłapiesz się na tym, że „zapominasz” o załatwieniu spraw dla córki, spóźniasz się, odbierając ją z zajęć, albo nie dotrzymujesz słowa, córka prawdopodobnie wyłapuje niektóre z tych przemilczanych uczuć. Będzie zdezorientowana, usiłując pogodzić to, co mówisz z tym, co robisz. Jeśli rozczarujesz ją, robiąc którąkolwiek z powyższych rzeczy, prawdopodobnie zareaguje gniewnymi oskarżeniami, zarzucając ci niegrzeczność, brak odpowiedzialności, dziecinność – albo użyje innych słów, którymi ty opisywałaś jej zachowanie. Przede wszystkim córka uczy się od ciebie, że bezpośrednia konfrontacja z innymi to coś zbyt przerażającego, by w ogóle brać tę ewentualność pod uwagę.

Niebezpośrednie wyrażanie emocji

Unikanie bezpośredniej komunikacji z osobami, które sprawiają ci ból, może prowadzić do wyrażania uczuć w sposób pośredni albo do odreagowywania ich na kimś zupełnie innym. Cztery opisane poniżej reakcje mogą wydać ci się znajome. Choć z pozoru ugodowe i uległe, dziewczyny mogą w sposób nieuświadomiony sprzeciwiać się twoim wymaganiom i podważać twój autorytet, cały czas zachowując przy tym dobre intencje. W ten sposób mogą wyrazić wrogość, nie biorąc za to odpowiedzialności. Dwudziestojednoletnia Jamie przyznała, że mógł istnieć związek pomiędzy zwyczajem „zapominania” o przekazaniu matce ważnych wiadomości telefonicznych a jej złością na matkę. „Kiedyś bardzo się obruszyłam, że matka oskarża mnie o coś takiego” – wyznała – „ale teraz widzę w tym sens.

CISKANIE, TUPANIE, TRZASKANIE

Kiedy twoja córka nie potrafi zwerbalizować swoich uczuć, może uciekać się do trzaskania drzwiami, popychania rodzeństwa, kopania lub rzucania przedmiotami oraz głośnego tupania na schodach w drodze do swojego pokoju. Choć takie strategie przynoszą chwilową ulgę i satysfakcję, nie tylko przeszkadzają w werbalnej ekspresji gniewnych uczuć, lecz zazwyczaj nasilają napięcia między wami. Oto, co powiedziała dwudziestopięcioletnia Christine: „W okresie dojrzewania byłam znana z tego, że kiedy się zezłościłam, traciłam nad sobą panowanie. Rzucanie czymkolwiek, co tylko wpadło mi w ręce, poprawiało samopoczucie mniej więcej na minutę, potem jednak czułam się okropnie, że tak mnie poniosło, szczególnie kiedy siostry nazywały mnie wariatką”. Podobnie jak Christine, kiedy twoja córka wybucha, pragnie wyrazić jakieś uczucie, ale czyni to kosztem samokontroli i skuteczności. Gorzej, bo nie potrafi zakomunikować w sposób jasny i precyzyjny ani powodu swojego przygnębienia, ani pomysłu na rozwiązanie problemu. Oczywiście nerwy puszczają czasem również matkom. Być może przyznajesz się do ciskania sztućcami, trzaskania drzwiczkami szafek albo szarpania córki, nim zdołasz się pohamować. Każdy ma swoje granice, łącznie z tobą. Gromienie siebie za te sporadyczne wybuchy jest niepotrzebne. Dopóki te momenty nie przekształcają się w dominujący wzorzec w waszych relacjach, mało prawdopodobne, by były dla córki czymś wstrząsającym lub przerażającym. W gruncie rzeczy nastolatkom nie stanie się krzywda, jeśli poznają granice wytrzymałości swoich matek. Nie lekceważ jednak strachu, jaki budzi w córkach widok matki miotającej przedmiotami i trzaskającej drzwiami. Twoja córka szuka w tobie opanowania, którego brakuje jej w sobie. Warto też zapamiętać, że uderzenie jest jedną z niewielu rzeczy niedopuszczalnych – jest zawsze destrukcyjne, zarówno dla dorastającej dziewczyny, jak i dla jej więzi z matką.

Ostry atak lub wybuch

Prawdopodobnie jednym z najszerzej rozpowszechnionych zarzutów zgłaszanych zarówno przez matki, jak i córki jest „za dużo krzyku” we wzajemnych stosunkach. Podniesiony od czasu do czasu głos nie jest problemem. Jeśli używamy go roztropnie, zdanie wypowiedziane z odpowiednim natężeniem decybeli może skutecznie zaakcentować punkt widzenia. Ponadto w niektórych rodzinach, o czym była mowa w rozdziale czwartym, krzyk jest po prostu akceptowanym sposobem komunikowania się. Część matek oznajmia: „Jestem krzykaczką i już”. Ta forma porozumiewania może się stać problemem, gdy ani matka, ani córka nie tolerują takiego zachowania u siebie nawzajem. Co istotniejsze, kiedy matki i córki rywalizują o dominację coraz głośniejszym krzykiem albo kiedy dyskusje przeradzają się w gwałtowne obelgi bądź wykrzyczane oskarżenia, urazy pozostają. W części rodzin matki lub córki posługują się wrzaskiem jako niezawodną strategią ucięcia dyskusji. To tak, jakby któraś z nich powiedziała: „Mam dość”. Gdy taki wzorzec przeważa, niezależnie od przyczyny, a zwłaszcza wtedy, gdy nie dopuszcza się do racjonalnej dyskusji, mało prawdopodobne, by konflikty zostały rozwiązane.

StudentBlog theme is brought to you by Quasargaming.com online slot games such as Plenty on twenty, Fruits and sevens and Columbus deluxe.