Ustalanie wytycznych

Istnieje tysiąc jeden wariacji na ten temat. Twoja córka może robić problemy za każdym razem, kiedy ją zdenerwujesz, rozczarujesz albo rozzłościsz – ale może też ich nie robić. Koncentrując się na wyborze kwestii spornych, które chcesz z nią poruszyć, możesz wyjaśnić, że ty także nie lubisz częstych starć chciałabyś, żebyście wspólnie postarały się udoskonalić wasze stosunki. Być może korzystnie podziała na nią fakt, że postanowiłaś za każdym razem gruntowniej przemyśliwać sprawy, zamiast z miejsca doprowadzać do konfrontacji i że masz nadzieję, iż ona postąpi tak samo. Wówczas możesz pomóc córce opracować jej własny zbiór wskazówek, pozwalających odróżnić to, co ważne, od rzeczy mniej istotnych. Jeśli obie dołożycie starań, by zmienić swoje wzorce zachowań, życie codzienne niewątpliwie stanie się spokojniejsze. Poniżej wymieniamy wiele pytań, które może zadać sobie córka, jeśli nie jest pewna, czy angażowanie się w walkę z tobą jest dobrym pomysłem. Przekonacie się obie o przydatności tych samych kryteriów później, kiedy córka będzie się wprawiała w wyrażaniu swego niezadowolenia wobec innych.

Uczenie córki, o co warto walczyć

Jak już wspominałyśmy, jeśli wasze relacje mają maksymalnie się poprawić, córka także musi zrobić, co do niej należy. Pierwszą rzeczą, jakiej możesz ją nauczyć, jest selekcja spraw, które z tobą porusza. Zamiast nieustannego prowokowania cię i oskarżania Bóg wie co, mówienia, że jej zdaniem mylisz się w każdej najdrobniejszej nawet sprawie, tworzenia atmosfery wiecznej niezgody, może nauczyć się rozważnego wybierania kwestii, o które będzie walczyć. Twoim zadaniem jest pomóc jej znaleźć złoty środek, z którym będzie umiała bronić swego zdania, nie stając się przy tym kłótliwa. Jeśli nauczysz córkę, jak wybierać batalie, będzie potrafiła robić to samo w relacjach z innymi. Oto, co powiedziała matka trzynastolatki: „Czasem moja córka wydaje się kłócić dla samej kłótni. Na przykład w zeszłym tygodniu Julie przyszła do domu i spytała, czy może przeczytać książkę, którą zaliczono by do kategorii niedozwolonej dla młodzieży do lat siedemnastu. Wiedziała, że powiem »nie« i przygotowała cały wywód na temat swoich praw obywatelskich wolności. Byłam zbyt zmęczona, by wdawać się w dłuższą rozmowę, powiedziałam więc tylko: »Czy naprawdę musimy to robić, Julie?«. Chyba się zorientowała, że nie połknęłam przynęty, bo wzruszyła ramionami i odeszła”.

„NIE ROZUMIEM, PO CO JEJ KOLEJNE DZIURY W CIELE!”

Oto walka, przed którą wzdryga się niemal każda matka: przekłuwanie ciała. W poprzednim pokoleniu przedmiotem wielkich pertraktacji był wiek, w którym dziewczynom pozwalano na klasyczny rytuał przejścia, czyli przekłuwanie uszu i noszenie małej perełki albo kamyka przynoszącego szczęście (to znaczy jednego kolczyka w każdym uchu). Dzisiaj dylematem są małe kółeczka wpięte w brew, nos, brzuch, brodawkę piersiową albo jeszcze inne miejsce na ciele córki. Jeśli chodzi o zmiany permanentne albo związane z ryzykiem dla zdrowia, nawet najbardziej liberalne matki mogą postawić na swoim i powiedzieć „nie”. Nastolatki rzadko potrafią sobie wyobrazić, jak to będzie wejść za kilka lat na rozmowę w sprawie pracy z wytatuowaną kostką. I tutaj wkraczasz ty jako troskliwa matka. Choć tymczasowo „zrujnujesz” jej życie, być może będziesz miała to szczęście, że nadejdzie dzień, kiedy ci za to podziękuje.

„NIE OBCHODZI MNIE, CZY TE JEJ DODATKI TO CHWILOWA MODA. TAK CZY OWAK SĄ OHYDNE!”

Większość matek zgodziłaby się, że istnieje ogromna różnica pomiędzy akcesoriami permanentnymi a tymczasowymi. Jeśli córka wyjaśni, że chciałaby mieć jasne pasemka we włosach, usuwalny tatuaż albo pierścionek na palcu u nogi, możesz się zastanowić nad pójściem na kompromis. Być może nie będziesz aprobować tych pomysłów, ale pomoże ci świadomość, że bez wątpienia nowinki te znikną, zanim się obejrzysz. Jeżeli mdli cię na widok córki wędrującej do szkoły w długich kolczykach albo zmywalnym tatuażu, możesz zawrzeć z nią układ. Na przykład będziesz tolerować te dodatki jedynie podczas weekendów albo po szkole. Gdyby nalegała na tatuaż permanentny w postaci wianuszka stokrotek wokół kostki, możesz się zastanowić. Jeśli jesteś temu absolutnie przeciwna, możesz jej oznajmić, że będzie musiała z tym zaczekać, aż dorośnie i opuści dom.

„W TYM MAKIJAŻU WYGLĄDA JAK KLAUN!”

Zaczęło się od subtelnego maskowania. Musiałaś zrobić coś, by uspokoić histerię córki wywołaną pierwszym pryszczem. Ona jednak krok po kroku wprowadzała kolejne kosmetyki. Przezroczysty błyszczyk do ust nie budził zastrzeżeń, więc przymknęłaś oko. Ale czarne obwódki wokół oczu jak u szopa pracza? Nie ma mowy! Jaskrawoczerwona szminka, na widok której cię zatyka? Absolutnie nie. Ponieważ twoja córka widzi coraz więcej koleżanek z klasy eksperymentujących z makijażem, możesz być pewna, że podstęp „zrobienia” sobie twarzy czai się tuż za rogiem. Tym razem rozmowa z nią i ustalenie jasnych granic jest najlepszym sposobem postępowania. Może blyszczyk nie napotyka twojego sprzeciwu. Może zniesiesz maskowanie pryszczy i delikatny tusz do rzęs. Postaraj się znaleźć kilka kosmetyków, na które możesz się zgodzić, pomóż jej wybrać odpowiednie dla niej produkty i naucz ją prawidłowo ich używać. Możesz ją zapewnić, że jest piękna taka, jaka jest, bez makijażu. Nawet jeśli westchnie i powie: „Jasne, musisz to powiedzieć; jesteś w końcu moją matką”, poczuje ulgę, gdy rzeczywiście to usłyszy. Ale jedno ostrzeżenie: nigdy, przenigdy nie sugeruj, że córka powinna się malować, ponieważ poczuje się nieatrakcyjna.

MAKIJAŻ, OZDOBY I PRZEKŁUWANIE CIAŁA

Gdybyś zajrzała do szaf koleżanek twojej córki, prawdopodobnie stwierdziłabyś, że można dowolnie łączyć i mieszać ich ubrania. Nastoletnie dziewczyny zwracają szczególną uwagę na to, jak ubierają się inni, i przestrzegają trendów, jakby te były obowiązkiem nałożonym przez prawo. Przekonujesz się o tym za każdym razem, kiedy córka zapewnia cię, że nie ma „odpowiednich” dżinsów, swetrów, butów i bluz. Najwięcej stylistycznej swobody dają dziewczętom rówieśniczki. Zabawny naszyjnik, szalony kolor lakieru do paznokci albo pasemka we włosach pozwalają dziewczynom wyróżnić się z tłumu – bez narażania się na śmieszność i ostracyzm. Niestety, to, co dziewczęta uznają za drobne stylistyczne dodatki, ich mamy postrzegają jako przerażające i ekstremalne.

„WYGLĄDA JAK KLOSZARD”

Wątpliwe wyczucie stylu to jedno; eksponowanie głębokiego dekoltu lub innych części ciała to co innego. W okresie, kiedy nastolatki pragną przyciągnąć pełne aprobaty spojrzenia chłopców, wiele dziewcząt idzie na łatwiznę: minispódniczki, kuse topy, koszulki na ramiączkach, przejrzyste koronkowe bluzki itd. Taka zmiana garderoby może być nagła. Matka piętnastolatki skarżyła się: „Kiedy wysyłałam córkę na obóz, nosiła szorty khaki i podkoszulki. W dniu powrotu do domu miała na sobie spodenki z odciętymi nogawkami i bluzkę bez pleców, która ledwo zasłaniała jej piersi. O mało nie dostałam ataku serca!”. Jak reagują matki, gdy córki pokazują się w nieodpowiednim stroju? Wiele wpada w panikę, krzyczy i grozi (np. „Masz dwie sekundy na pójście na górę i przebranie się w coś przyzwoitego!”). To sytuacja, w której matki muszą domagać się od córki bardziej stosownego stroju. Jedną ze strategii jest przyznanie, że córka słusznie szczyci się swoim ciałem, że jest ono fantastyczne, ale że noszenie ubrań, które uważasz za wyzywające, jest nie na miejscu – tu możesz dokładnie sprecyzować, co to dla ciebie znaczy. Może nie chcesz, by eksponowała głęboki dekolt, pępek albo wysoko odsłaniała uda. Może nie życzysz sobie, żeby paradowała w butach na niebotycznych obcasach. Możesz nie akceptować przekłuwania ciała albo erotycznie prowokacyjnych tatuaży. Przy każdej nowej modzie ustalasz zasady. Jeśli córka płacze, mówi, że cię nienawidzi i że jest jedyną osobą w klasie, której matka narzuca takie ograniczenia, możesz okazać zrozumienie dla jej frustracji – ale nie skłaniać się ku ustępstwom. Jeśli wymyka się z domu w niestosownym ubraniu, musisz pokazać, że takie zachowanie spotka się z oczywistymi konsekwencjami. Kiedy zmagasz się z takimi sytuacjami, trudno ci wyobrazić sobie, że koniec końców córka będzie cię szanować za wytyczenie granic ich przestrzeganie.

„PRZECIEŻ ZAMARZNIE NA ŚMIERĆ”

Twoja córka była ci kiedyś posłuszna, gdy kazałaś włożyć rękawiczki albo zapiąć pod szyję kombinezon narciarski. Teraz może wyjść na dwór bez kurtki w samym środku zimy. Mimo że korci cię, by wybiec za nią ze swetrem i szalikiem, wiesz, że odmówiłaby ich włożenia. Co więcej, bez wątpienia wysłuchałabyś wykładu na temat traktowania jej jak małe dziecko. Może zatem lepiej przymknąć oko? Córka musi nauczyć się słuchać własnego ciała i zaspokajać jego potrzeby. Jeśli zmarznie, dostanie dreszczy i poszuka sposobu na ogrzanie się, żeby się nie nabawić zapalenia płuc. Nie tylko wyjdzie z tego obronną ręką, ale może nawet będzie pamiętać o zabraniu swetra następnym razem. Wydaje się, że dużo lepiej skupić się na sprawach poważniejszych lub nieodwołalnych.

„NIE CHCE MI SIĘ WIERZYĆ, ŻE COŚ TAKIEGO NA SIEBIE WŁOŻYŁA!”

Z przerażeniem przyznajesz, że twoja córka nie ma za grosz wyczucia stylu. Wiesz, że ona tak samo myśli o tobie, ale twoje stroje nie wywołują publicznych reakcji. Dlaczego postanowiła celowo zrobić z siebie widowisko? – zachodzisz w głowę. Czy to nie twoja rola pomóc jej w nabraniu dobrego smaku? Pewna matka powiedziała: „Moja córka uwielbia retro; przecierałam oczy ze zdumienia na widok szkaradnej poliestrowej sukienki, którą włożyła na imprezę”. Inna dodała: „Mówię jej, że w workowatych dżinsach i obszernych koszulkach wygląda jak oboj- nak, ona zaś odpowiada, że właśnie o to chodzi”. Matki nieustannie przejmują się tym, co „pomyślą sobie inni” – o ich córkach i o nich samych. Choć być może wzdrygniesz się na samą myśl, najlepsza rada brzmi: jeśli to kwestia indywidualnego smaku, odpuść. Na szczęście nie chodzi tu o chirurgię plastyczną, a o garderobę. Jeżeli jej styl ubierania się jest tymczasowy, eksperymentalny i stosunkowo nieszkodliwy, jeśli najgorszym rezultatem jest dziwaczny wygląd, roztropność nakazuje nie ingerować. Ale, możesz zapytać, co wtedy, gdy jakąś rzecz wkłada codziennie niemal przez cały tydzień? Nastoletnie dziewczyny często czują taką ulgę, znalazłszy ubranie, które dobrze leży i przyciąga komplementy, że noszą je do oporu, doprowadzając niektóre matki do szaleństwa. Co robić, gdy twoja córka czwarty dzień z rzędu wkłada ten sam biały golf? Można zasugerować wyprawę na zakupy i kupno kilku takich samych albo wynegocjować, ile razy w tygodniu może go nosić (powiedzmy raz lub dwa). Jeśli zechce wiedzieć, dlaczego tak ci na tym zależy, możesz wyjaśnić, że golf trzeba prać. Jeżeli dba o swój wygląd, musi również troszczyć się o higienę osobistą.

STYL UBIERANIA SIĘ

Kolejną kwestią, która niemal gwarantuje gwałtowne starcia między matką a córką, jest wygląd. Jak się nie pogubić pośród dziesiątków batalii o strój? Co jest ważniejsze: bluzki odsłaniające pępek, kolczyki wielkości piłki plażowej i postrzępione dżinsy czy fakt, że ktoś nie rozumie, dlaczego nie należy nosić ulubionej podkoszulki przez cztery dni z rzędu? Może obie rzeczy są tak samo ważne; z pewnością tak samo załażą ci za skórę. Żałujesz czasów, kiedy mogłaś ubierać ją w urocze ciuszki, które podobały się wam obu. Teraz odnosisz wrażenie, że niewiele możesz zdziałać, by nie dopuścić do noszenia przez nią ubrań, które sama wybiera. W końcu nie powstrzymasz jej przed zmianą stroju lub makijażu, kiedy wyjdzie do szkoły. Po pierwsze, przypomnienie sobie, z czym córka musi się zmierzyć, pomoże ci wczuć się w jej sytuację. Jak już mówiłyśmy, niektóre ubrania uważane są przez koleżanki z klasy za „superowe”, podczas gdy inne określa się mianem „obciacho- wych”, „kretyńskich” i takich, których „już się totalnie nie nosi”. Matki łatwo zapominają o własnych, czasem bolesnych doświadczeniach z presją grupy rówieśniczej. Ponadto koleżanki obserwują, komentują i krytykują – dziś bardziej niż kiedykolwiek. Nie zapominaj, że o tym, co należy nosić, a co nie, decydują MTV, kolorowe magazyny, filmy i telewizja. Ten, kto powiedział, że człowieka nie ocenia się po stroju, nie miał pojęcia, co znaczy być nastoletnią dziewczyną, którą każdego dnia szufladkuje się w zależności od jej ubrania. Podczas gdy część dziewcząt odnajduje konkretny styl, w którym czują się pewnie i swobodnie (i w którym raczej nie grozi im towarzyski ostracyzm), inne zmieniają sposób ubierania się równie często jak nastroje. Jednego dnia wkładają klasyczny strój firmy Gap, tak zwany pewniak, a już następnego poliestrową sukienkę z lat siedemdziesiątych. Kto wie, co będzie potem? Ponadto, podczas gdy dawniej twoja aprobata wyglądu córki bardzo się liczyła, teraz jest powodem ostrej krytyki danego ubrania lub stylu i ich odrzucenia. Oto kilka z problemów, z którymi prawdopodobnie się zetkniesz.

StudentBlog theme is brought to you by Quasargaming.com online slot games such as Plenty on twenty, Fruits and sevens and Columbus deluxe.