Oto przykład, jak to działa

Czternastoletnia Jenna wstydziła się ciemnego zarostu nad górną wargą i postawiła sobie za cel chodzenie ze spuszczoną głową, byle tylko nikt tego defektu nie zauważył. Kiedy chłopak w szkolnym autobusie zadrwił z „wą- sów” Jenny na oczach wszystkich, ledwo zdołała powstrzymać łzy. Gdy dotarła do domu i matka zapytała ją, co się stało, z miejsca zaczęła płakać i krzyczeć „To!”, wskazując na górną wargę. „To takie niesprawiedliwe. Mam ten ohydny zarost po tobie! To wszystko twoja wina!” Naturalnie pierwszym impulsem matki Jenny mogło być usprawiedliwianie siebie wyjaśnieniami, że to nie jej wina, albo zapytanie Jenny, dlaczego pozwala, by jakiś podlec wytrącał ją z równowagi. Ona jednak nie sprowokowała córki w żaden sposób. Zamiast tego poprosiła, by opowiedziała jej więcej o tym przykrym zajściu, wczuła się w zażenowanie i wściekłość córki i zaproponowała nawet kilka praktycznych rozwiązań w rodzaju utlenienia wąsików. Jenna była nie tylko wdzięczna i szczęśliwa, że jest jakieś wyjście (nie zawsze można je znaleźć), ale i odczuła ulgę, że matka okazała współczucie i zrozumienie dla jej utrapienia. Matka potraktowała poważnie samo zajście oraz reakcję córki.

BRAK WSPÓŁCZUCIA W OBLICZU NIESPRAWIEDLIWOŚCI

„To niesprawiedliwe!” Prawdopodobnie słyszałaś te słowa z ust córki niezliczoną ilość razy, wraz z towarzyszącym im nieodłącznie wyrzutem „Jesteś podła!” Te wszechobecne wyrazy oburzenia mogą odnosić się do wszystkiego, od okoliczności zależnych od bożej opatrzności („Dlaczego nie jestem najstarszym dzieckiem?”) po konkretne przewinienia („Nie miałaś prawa śmiać się ze mnie!”). Oczywiście to, jak potraktujesz zarzut, zależy od powagi i zasadności skargi. Kiedy córki zżymają się na nieodpowiednią, ich zdaniem, kolejność narodzin w rodzinie bądź inne okoliczności niezależne od nas („Dlaczego musimy tu mieszkać?”, „Dlaczego nie możesz pracować u projektanta mody jak matka tej a tej?”), możesz odczuwać frustrację. Czy to sprawiedliwe, czy nie, możesz myśleć sobie: „Tak już się na tym świecie ułożyło”. Kiedy córka wyrzuca z siebie frustracje, ty łapiesz się na usprawiedliwianiu swojego postępowania („Musimy tu mieszkać, ponieważ tutaj mam pracę, a przecież utrzymuję rodzinę!”) lub rzucaniu żartów w rodzaju „A kto powiedział, że jest na tym świecie sprawiedliwość?” bądź też „Lepiej oswajaj się z faktem, że sprawiedliwości nie ma”. Potem oczywiście zdajesz sobie sprawę, że takie riposty raczej w niczym nie pomagają. Twojej córki nie interesują błyskotliwe argumenty przytaczane przez ciebie na poparcie swoich racji, nie potrzebuje też dalszego przypominania, że życie potrafi być niesprawiedliwe. To, czego od ciebie potrzebuje, jest naprawdę dużo prostsze i pod wieloma względami łatwiejsze do zaofiarowania: chodzi o współczucie. Nie musisz filozofować ani wymyślać sprytnych odpowiedzi. Twoja córka pragnie jedynie usłyszeć „Tak, to niesprawiedliwe, i rozumiem, że jesteś rozdrażniona”. Innymi słowy, chciałaby, żebyś uznała i usankcjonowała jej uczucia.

Cóż takiego strasznego mogłaś zrobić?

CÓRKA: Nie miałaś absolutnie żadnego prawa, żeby mi to zrobić. Sama zawsze mi powtarzasz, że tak nie wolno, a tobie niby wolno? Jesteś kłamczuchą – i do tego hipokrytką!
NIE
MATKA: Zaraz, zaraz, młoda damo, co ty sobie wyobrażasz?
ALBO
MATKA: Stanowczo chcę porozmawiać z tobą o tym, co zaszło, kiedy będziesz gotowa prowadzić rozmowę bez krzyku. Będę na dole.
LUB
MATKA: Masz absolutną rację. Przeproszę cię, jak tylko będziesz w stanie rozmawiać bez obrzucania mnie przykrymi epitetami. Proszę, wtedy do mnie przyjdź.
ALBO
MATKA: Tak, zawaliłam sprawę. Ale mimo to nie pozwolę, żebyś traktowała mnie w sposób niegrzeczny. Ochłońmy obie i porozmawiajmy o tym za kilka minut.

Jak wielokrotnie potwierdzono, nastoletnie dziewczyny potrafią każdego tygodnia podać tysiąc i jeden powodów złości na swoje matki. Jest jednakże kilka ściśle określonych kwestii, które najmocniej drażnią córki i które najprawdopodobniej spowodują ostry atak wymierzony w matki. Poniżej przedstawiamy opisy tych sytuacji, wyjaśnienia, dlaczego doprowadzają córki do furii oraz sugestie, jak sobie z nimi radzić. Zrozumienie punktu widzenia nastolatek może pomóc ci wczuć się w leżące u podłoża ich zachowań emocje, zwłaszcza kiedy córka napada na ciebie w sposób niekontrolowany.

Kiedy chodzi o coś, co uczyniłaś

Kiedy chodzi o coś, co uczyniłaś matki mogą przynajmniej pocieszać się faktem, że nie są w żaden sposób odpowiedzialne za wybuchy złości swoich córek. Choć okropnie jest być wykorzystywaną w charakterze tarczy z jakiegokolwiek powodu, cios zostaje złagodzony choć odrobinę, gdy matki mogą sobie powiedzieć, że naprawdę w niczym nie zawiniły. Wówczas ich celem jest odmowa udziału w kłótni i nabranie dystansu w czasie, gdy córki odzyskują nad sobą kontrolę. Bywa jednak i tak, że córki mają uzasadnione powody do rozmowy o tym, co je rozzłościło. Choć możesz mieć obiekcje do sposobu wyrażania przez córkę uczuć, nie możesz dłużej puszczać jej słów mimo uszu. Prawda jest bowiem taka, że postąpiłaś w sposób, który ona uznała za nie do przyjęcia i teraz jesteś za to, przynajmniej pod pewnymi względami, odpowiedzialna. Kiedy dostrzegasz w zarzutach córki prawdę, masz obowiązek słuchać uważniej, nawet jeśli jest to tylko prawda częściowa. Nie znaczy to, że musisz tolerować uwłaczające ci sposoby wyrażania złości. Ale w takiej sytuacji nie w porządku jest odsyłanie córki z kwitkiem i mówienie, by przyszła innym razem, nie przyznawszy uprzednio, że faktycznie ma uzasadniony powód do narzekań. Gdy wrzeszczy na ciebie, ponieważ upokorzyłaś ją przed chłopakiem albo przejrzałaś jej prywatny pamiętnik, nie ujdą ci płazem słowa „Przyjdź, kiedy będziesz w stanie rozmawiać bez pokrzykiwania”. Taka odpowiedź zostanie uznana za lekceważące traktowanie jej zrozumiałych reakcji na to, co zrobiłaś, i prawdopodobnie jeszcze bardziej ją wzburzy. Zamiast tego możesz zaakceptować swoją odpowiedzialność, jednocześnie kładąc nacisk na swoje prawo do należytego traktowania.

BRAK WSPÓŁCZUCIA W OBLICZU NIESPRAWIEDLIWOŚCI

„To niesprawiedliwe!” Prawdopodobnie słyszałaś te słowa z ust córki niezliczoną ilość razy, wraz z towarzyszącym im nieodłącznie wyrzutem „Jesteś podła!” Te wszechobecne wyrazy oburzenia mogą odnosić się do wszystkiego, od okoliczności zależnych od bożej opatrzności („Dlaczego nie jestem najstarszym dzieckiem?”) po konkretne przewinienia („Nie miałaś prawa  przyczyną, tylko dlatego, że jej złość już minęła. Musi nauczyć się, że poczucie krzywdy pozostaje w osobie, która jej doznała. Cóż takiego strasznego mogłaś zrobić? Jak wielokrotnie potwierdzono w tej książce, nastoletnie dziewczyny potrafią każdego tygodnia podać tysiąc i jeden powodów złości na swoje matki. Jest jednakże kilka ściśle określonych kwestii, które najmocniej drażnią córki i które najprawdopodobniej spowodują ostry atak wymierzony w matki. Poniżej przedstawiamy opisy tych sytuacji, wyjaśnienia, dlaczego doprowadzają córki do furii oraz sugestie, jak sobie z nimi radzić. Zrozumienie punktu widzenia nastolatek może pomóc ci wczuć się w leżące u podłoża ich zachowań emocje, zwłaszcza kiedy córka napada na ciebie w sposób niekontrolowany.

Kiedy chodzi o coś, co uczyniłaś

W powyższych sytuacjach matki mogą przynajmniej pocieszać się faktem, że nie są w żaden sposób odpowiedzialne za wybuchy złości swoich córek. Choć okropnie jest być wykorzystywaną w charakterze tarczy z jakiegokolwiek powodu, cios zostaje złagodzony choć odrobinę, gdy matki mogą sobie powiedzieć, że naprawdę w niczym nie zawiniły. Wówczas ich celem jest odmowa udziału w kłótni i nabranie dystansu w czasie, gdy córki odzyskują nad sobą kontrolę. Bywa jednak i tak, że córki mają uzasadnione powody do rozmowy o tym, co je rozzłościło. Choć możesz mieć obiekcje do sposobu wyrażania przez córkę uczuć, nie możesz dłużej puszczać jej słów mimo uszu. Prawda jest bowiem taka, że postąpiłaś w sposób, który ona uznała za nie do przyjęcia i teraz jesteś za to, przynajmniej pod pewnymi względami, odpowiedzialna. Kiedy dostrzegasz w zarzutach córki prawdę, masz obowiązek słuchać uważniej, nawet jeśli jest to tylko prawda częściowa. Nie znaczy to, że musisz tolerować uwłaczające ci sposoby wyrażania złości. Ale w takiej sytuacji nie w porządku jest odsyłanie córki z kwitkiem i mówienie, by przyszła innym razem, nie przyznawszy uprzednio, że faktycznie ma uzasadniony powód do narzekań. Gdy wrzeszczy na ciebie, ponieważ upokorzyłaś ją przed chłopakiem albo przejrzałaś jej prywatny pamiętnik, nie ujdą ci płazem słowa „Przyjdź, kiedy będziesz w stanie rozmawiać bez pokrzykiwania”. Taka odpowiedź zostanie uznana za lekceważące traktowanie jej zrozumiałych reakcji na to, co zrobiłaś, i prawdopodobnie jeszcze bardziej ją wzburzy. Zamiast tego możesz zaakceptować swoją odpowiedzialność, jednocześnie kładąc nacisk na swoje prawo do należytego traktowania.

Choć trudno w to uwierzyć

Jej zdziwienie, że poczułaś się urażona, wcale nie znaczy, że tymczasowo straciła poczucie rzeczywistości. Nastroje twojej nastolatki zmieniają się z chwili na chwilę; to, co dręczyło ją wcześniej, obecnie jest już odległym wspomnieniem, a z pewnością nie powodem do zmartwienia. Teraz zajmują ją inne sprawy. Oczywiście, rzucona ci w twarz zniewaga miała ranić, ale tylko chwilowo. Co więcej, ponieważ jej gniew całkowicie się ulotnił, córka oczekuje tego samego od ciebie („Skoro ja nie jestem wściekła, dlaczego ty miałabyś być?”). Ten rodzaj męczącego i nieznośnego egocentryzmu jest dla nastolatków charakterystyczny. Kiedy córka pyta, co szykujesz na kolację, jak gdyby zupełnie nic nie zaszło, weź głęboki oddech i wyjaśnij jak najbardziej neutralnym tonem, że to, co powiedziała wcześniej – wyrażaj się bardzo konkretnie – zraniło twoje uczucia. Nawet jeśli „nie miała tego na myśli” albo „nic to nie znaczyło”, ty poczułaś się okropnie i nie odebrałaś tego jako „nic”. Wreszcie twoja córka zrozumie obowiązek brania odpowiedzialności za swoje czyny. Wówczas nie zlekceważy zranionych uczuć, których sama była przyczyną, tylko dlatego, że jej złość już minęła. Musi nauczyć się, że poczucie krzywdy pozostaje w osobie, która jej doznała.

OBRAŻA CIĘ, A NASTĘPNIE ZARZUCA CI PRZESADNĄ REAKCJĘ

CÓRKA: To niesprawiedliwe, że nie mogę wyjść dziś wieczorem!
MATKA: Mówiłam ci. Nie możesz wychodzić z domu w wieczór poprzedzający sprawdzian.
CÓRKA: Jesteś wstrętna! Nienawidzę cię jak diabli!
(kilka godzin później)
CÓRKA: Mamo, co jest na kolację?
MATKA: W lodówce jest mięso do kanapek.
CÓRKA: Nie zrobiłaś faszerowanych małży? Mówiłaś, że zrobisz.
MATKA: Oczekujesz, że będę godzinami ślęczeć nad przygotowaniem twojego ulubionego dania? Dopiero co powiedziałaś, że mnie nienawidzisz.
CÓRKA: Boże, przecież wiesz, że tak nie myślę. Nie cierpię, kiedy przesadzasz.

Ta jakże powszechna sytuacja naprawdę irytuje matki. Po doprowadzeniu cię do białej gorączki córka twierdzi, że nie ma pojęcia, dlaczego się wściekasz. Nie zrobiła nic złego; powiedziała tylko to i owo. Pomimo jej szczerej lub udawanej niewinności orientujesz się doskonale, że córka dokładnie wie, co powiedzieć i jakiego użyć tonu, by wytrącić cię z równowagi.

Czy córka bawi się z tobą?

Nastolatki po prostu nie potrafią trafnie (czy choć powalająco) określać, dlaczego są kapryśne, drażliwe czy wojowniczo nastawione do świata, a tym bardziej przyznawać się do tych uczuć. Córka może nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, jakie targają nią emocje. Wie jedynie tyle, że sprawy układają się nie po jej myśli; nic jej się nie podoba. Może zdarzyć się i tak, że nie było żadnego konkretnego powodu wybuchu jej złości; po prostu nastąpiła gwałtowna zmiana nastroju. Nastolatka, która umie przyznać, że jej napady złości sprowokowałaś nie ty, lecz zwykła frustracja, rozczarowanie lub smutek, to prawdziwa rzadkość. Kiedy więc pytasz córkę: „Dlaczego jesteś w złym humorze?”, a ona patrzy na ciebie beznamiętnym wzrokiem, wzrusza ramionami albo mówi: „Nie mam pojęcia”, prawdopodobnie odpowiada szczerze, wcale nie mając zamiaru cię zdenerwować. W każdym razie nie ma nic złego w zapytaniu córki, czy przeżywa jakieś kłopoty. Interesujesz się, ponieważ się o nią troszczysz, ona zaś w głębi duszy wie o tym doskonale (pomimo zniesmaczonej miny). Sama wiesz, że dalsze pytania najprawdopodobniej przyniosą odwrotny skutek, ale na końcu możesz się uciec do następującego stwierdzenia:

MATKA: Widać i słychać, że jesteś rozdrażniona. Gdybyś zmieniła zdanie, z przyjemnością cię wysłucham, kiedy tylko chcesz.
Choć niemożność dotarcia do istoty przygnębienia i niezadowolenia córki jest niezmiernie frustrująca, ważne, by nie reagować przesadnie na brak odpowiedzi z jej strony. Możesz delikatnie z nią porozmawiać, ale pozostawienie jej samej sobie daje zwykle lepsze rezultaty niż żądanie odpowiedzi na pytanie, co się stało. Najlepsze, co możesz zrobić, to zapewnić ją, że jesteś do jej dyspozycji i zachęcić do samodzielnego zastanowienia się nad tym, co ją gnębi.

Powiedzenie matkom, by nie traktowały tych ataków osobiście, byłoby absurdalne i lekceważące

Cóż może być bardziej osobistego niż napaść ze strony własnego dziecka? Jest jednak na to sposób. Możesz ujrzeć tę sytuację we właściwym świetle. Oto twoja córka wyładowuje swe frustracje i niedole wieku dojrzewania. Powtarzaj sobie niemal jak mantrę, że te wybuchy nie mają żadnego związku z tobą. Obiecaj sobie, że nie dasz się wplątać w sprzeczkę, krzycząc na nią w odpowiedzi czy próbując bronić się przed jej oskarżeniami. W takich momentach twoja córka prawdopodobnie nie jest w stanie prowadzić racjonalnej dyskusji. Możesz powiedzieć, że widzisz jej zdenerwowanie, lecz nie pozwolisz traktować się w ten sposób i że z chęcią porozmawiasz z nią, gdy będzie gotowa. W celu zmaksymalizowania skuteczności tej strategii możesz spróbować wyjść z pokoju bez okazywania jakichkolwiek emocji.

NAWET NIE PRZYZNA, ZE JEST W ZŁYM NASTROJU
MATKA: To nie było konieczne.
CÓRKA: Co?
MATKA: Kopnięcie psiej miski.
(CÓRKA: przeprasza pod nosem od niechcenia)

StudentBlog theme is brought to you by Quasargaming.com online slot games such as Plenty on twenty, Fruits and sevens and Columbus deluxe.
error: Content is protected !!