Kiedy chodzi o coś, co uczyniłaś

W powyższych sytuacjach matki mogą przynajmniej pocieszać się faktem, że nie są w żaden sposób odpowiedzialne za wybuchy złości swoich córek. Choć okropnie jest być wykorzystywaną w charakterze tarczy z jakiegokolwiek powodu, cios zostaje złagodzony choć odrobinę, gdy matki mogą sobie powiedzieć, że naprawdę w niczym nie zawiniły. Wówczas ich celem jest odmowa udziału w kłótni i nabranie dystansu w czasie, gdy córki odzyskują nad sobą kontrolę. Bywa jednak i tak, że córki mają uzasadnione powody do rozmowy o tym, co je rozzłościło. Choć możesz mieć obiekcje do sposobu wyrażania przez córkę uczuć, nie możesz dłużej puszczać jej słów mimo uszu. Prawda jest bowiem taka, że postąpiłaś w sposób, który ona uznała za nie do przyjęcia i teraz jesteś za to, przynajmniej pod pewnymi względami, odpowiedzialna. Kiedy dostrzegasz w zarzutach córki prawdę, masz obowiązek słuchać uważniej, nawet jeśli jest to tylko prawda częściowa. Nie znaczy to, że musisz tolerować uwłaczające ci sposoby wyrażania złości. Ale w takiej sytuacji nie w porządku jest odsyłanie córki z kwitkiem i mówienie, by przyszła innym razem, nie przyznawszy uprzednio, że faktycznie ma uzasadniony powód do narzekań. Gdy wrzeszczy na ciebie, ponieważ upokorzyłaś ją przed chłopakiem albo przejrzałaś jej prywatny pamiętnik, nie ujdą ci płazem słowa „Przyjdź, kiedy będziesz w stanie rozmawiać bez pokrzykiwania”. Taka odpowiedź zostanie uznana za lekceważące traktowanie jej zrozumiałych reakcji na to, co zrobiłaś, i prawdopodobnie jeszcze bardziej ją wzburzy. Zamiast tego możesz zaakceptować swoją odpowiedzialność, jednocześnie kładąc nacisk na swoje prawo do należytego traktowania.

Choć trudno w to uwierzyć

Jej zdziwienie, że poczułaś się urażona, wcale nie znaczy, że tymczasowo straciła poczucie rzeczywistości. Nastroje twojej nastolatki zmieniają się z chwili na chwilę; to, co dręczyło ją wcześniej, obecnie jest już odległym wspomnieniem, a z pewnością nie powodem do zmartwienia. Teraz zajmują ją inne sprawy. Oczywiście, rzucona ci w twarz zniewaga miała ranić, ale tylko chwilowo. Co więcej, ponieważ jej gniew całkowicie się ulotnił, córka oczekuje tego samego od ciebie („Skoro ja nie jestem wściekła, dlaczego ty miałabyś być?”). Ten rodzaj męczącego i nieznośnego egocentryzmu jest dla nastolatków charakterystyczny. Kiedy córka pyta, co szykujesz na kolację, jak gdyby zupełnie nic nie zaszło, weź głęboki oddech i wyjaśnij jak najbardziej neutralnym tonem, że to, co powiedziała wcześniej – wyrażaj się bardzo konkretnie – zraniło twoje uczucia. Nawet jeśli „nie miała tego na myśli” albo „nic to nie znaczyło”, ty poczułaś się okropnie i nie odebrałaś tego jako „nic”. Wreszcie twoja córka zrozumie obowiązek brania odpowiedzialności za swoje czyny. Wówczas nie zlekceważy zranionych uczuć, których sama była przyczyną, tylko dlatego, że jej złość już minęła. Musi nauczyć się, że poczucie krzywdy pozostaje w osobie, która jej doznała.

OBRAŻA CIĘ, A NASTĘPNIE ZARZUCA CI PRZESADNĄ REAKCJĘ

CÓRKA: To niesprawiedliwe, że nie mogę wyjść dziś wieczorem!
MATKA: Mówiłam ci. Nie możesz wychodzić z domu w wieczór poprzedzający sprawdzian.
CÓRKA: Jesteś wstrętna! Nienawidzę cię jak diabli!
(kilka godzin później)
CÓRKA: Mamo, co jest na kolację?
MATKA: W lodówce jest mięso do kanapek.
CÓRKA: Nie zrobiłaś faszerowanych małży? Mówiłaś, że zrobisz.
MATKA: Oczekujesz, że będę godzinami ślęczeć nad przygotowaniem twojego ulubionego dania? Dopiero co powiedziałaś, że mnie nienawidzisz.
CÓRKA: Boże, przecież wiesz, że tak nie myślę. Nie cierpię, kiedy przesadzasz.

Ta jakże powszechna sytuacja naprawdę irytuje matki. Po doprowadzeniu cię do białej gorączki córka twierdzi, że nie ma pojęcia, dlaczego się wściekasz. Nie zrobiła nic złego; powiedziała tylko to i owo. Pomimo jej szczerej lub udawanej niewinności orientujesz się doskonale, że córka dokładnie wie, co powiedzieć i jakiego użyć tonu, by wytrącić cię z równowagi.

Czy córka bawi się z tobą?

Nastolatki po prostu nie potrafią trafnie (czy choć powalająco) określać, dlaczego są kapryśne, drażliwe czy wojowniczo nastawione do świata, a tym bardziej przyznawać się do tych uczuć. Córka może nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, jakie targają nią emocje. Wie jedynie tyle, że sprawy układają się nie po jej myśli; nic jej się nie podoba. Może zdarzyć się i tak, że nie było żadnego konkretnego powodu wybuchu jej złości; po prostu nastąpiła gwałtowna zmiana nastroju. Nastolatka, która umie przyznać, że jej napady złości sprowokowałaś nie ty, lecz zwykła frustracja, rozczarowanie lub smutek, to prawdziwa rzadkość. Kiedy więc pytasz córkę: „Dlaczego jesteś w złym humorze?”, a ona patrzy na ciebie beznamiętnym wzrokiem, wzrusza ramionami albo mówi: „Nie mam pojęcia”, prawdopodobnie odpowiada szczerze, wcale nie mając zamiaru cię zdenerwować. W każdym razie nie ma nic złego w zapytaniu córki, czy przeżywa jakieś kłopoty. Interesujesz się, ponieważ się o nią troszczysz, ona zaś w głębi duszy wie o tym doskonale (pomimo zniesmaczonej miny). Sama wiesz, że dalsze pytania najprawdopodobniej przyniosą odwrotny skutek, ale na końcu możesz się uciec do następującego stwierdzenia:

MATKA: Widać i słychać, że jesteś rozdrażniona. Gdybyś zmieniła zdanie, z przyjemnością cię wysłucham, kiedy tylko chcesz.
Choć niemożność dotarcia do istoty przygnębienia i niezadowolenia córki jest niezmiernie frustrująca, ważne, by nie reagować przesadnie na brak odpowiedzi z jej strony. Możesz delikatnie z nią porozmawiać, ale pozostawienie jej samej sobie daje zwykle lepsze rezultaty niż żądanie odpowiedzi na pytanie, co się stało. Najlepsze, co możesz zrobić, to zapewnić ją, że jesteś do jej dyspozycji i zachęcić do samodzielnego zastanowienia się nad tym, co ją gnębi.

Powiedzenie matkom, by nie traktowały tych ataków osobiście, byłoby absurdalne i lekceważące

Cóż może być bardziej osobistego niż napaść ze strony własnego dziecka? Jest jednak na to sposób. Możesz ujrzeć tę sytuację we właściwym świetle. Oto twoja córka wyładowuje swe frustracje i niedole wieku dojrzewania. Powtarzaj sobie niemal jak mantrę, że te wybuchy nie mają żadnego związku z tobą. Obiecaj sobie, że nie dasz się wplątać w sprzeczkę, krzycząc na nią w odpowiedzi czy próbując bronić się przed jej oskarżeniami. W takich momentach twoja córka prawdopodobnie nie jest w stanie prowadzić racjonalnej dyskusji. Możesz powiedzieć, że widzisz jej zdenerwowanie, lecz nie pozwolisz traktować się w ten sposób i że z chęcią porozmawiasz z nią, gdy będzie gotowa. W celu zmaksymalizowania skuteczności tej strategii możesz spróbować wyjść z pokoju bez okazywania jakichkolwiek emocji.

NAWET NIE PRZYZNA, ZE JEST W ZŁYM NASTROJU
MATKA: To nie było konieczne.
CÓRKA: Co?
MATKA: Kopnięcie psiej miski.
(CÓRKA: przeprasza pod nosem od niechcenia)

Atak na mamę „dobrze im zrobił”

Niezależnie od tego, czy dziewczęta potrafią opisać swój nastrój, czy nie, często przyznają – oczywiście po fakcie – że atak na mamę „dobrze im zrobił”. Jeśli ostatnio twoja córka zaczęła wszczynać z tobą awantury, z premedytacją lub nie, ty zaś nie wiesz o żadnym kryjącym się za tym powodzie, dziewczyna może po prostu rozładowywać w ten sposób napięcia. W wielu wypadkach takie prowokacyjne epizody mają mniej wspólnego z twoją osobą, więcej zaś z faktem, że córka ma potrzebę wyrzucenia z siebie tłumionych, nieprzyjemnych emocji, które nagromadziły się w ciągu dnia. Powróć myślami do jej świata. Może obudziła się z „kolosalnym” pryszczem, spóźniła na autobus, kiepsko wypadła na niezapowiedzianej kartkówce z angielskiego albo upuściła w kafejce tacę z lunchem na oczach wszystkich. Przez cały dzień jej frustracja narastała, aż wreszcie osiągnęła punkt wrzenia. A potem, ledwo przekroczyła próg domu, ty znowu swoje! Dokładnie to, czego się obawiała. Spojrzałaś na nią dziwnie. Albo nie spójrżałaś wcale. Albo uśmiechnęłaś się nie tak. Wcale się o to nie starając, dałaś córce doskonały powód do rozładowania emocji.

Gdy jej gniew nie ma związku z Twoją osobą

Matki często mówią, że tym, co najbardziej zbija je z tropu i doprowadza do szału, jest fakt, iż ataki córek mogą pojawić się znikąd, znienacka i pozornie bez żadnego powodu. Trudno przewidzieć, co wywoła gniew córek i czy matki posłużą im mimo woli za cel ataków. Podczas gdy jednego dnia dziewczyna może rozładować zły humor w rozmowie z koleżankami, następnego może wrzeszczeć na matkę za nieprawidłowe zwinięcie skarpetek. Oto, co powiedziała Celia, matka Lee: „W wypadku wroga przynajmniej wiesz, że zostaniesz zaatakowana, i możesz się na to przygotować. Z piętnastoletnią córką nigdy nie wiadomo, czy przychodzi wszcząć awanturę, czy cmoknąć cię w policzek. Okropnie męczy mnie ta ciągła czujność i chciałabym wiedzieć, jak zmienić sytuację”.
Tym, co czyni rolę matki szczególnie trudną, jest konieczność powstrzymania narastającej urazy spowodowanej atakami córki i jednoczesnego wymyślenia sposobu na załagodzenie sytuacji. Jeśli nie będziesz ostrożna, skończy się jedynie na dolaniu oliwy do ognia. Zachowanie dystansu i spokoju w takich okolicznościach, niepozwalanie na obrażanie własnej osoby, a jednocześnie uświadomienie córce możliwości prowadzenia dalszej rozmowy wymaga niesłychanej siły. Poniżej przedstawiamy sytuacje, które dotykają matki najboleśniej, oraz kroki, które można ewentualnie podjąć, by raczej stłumić niż podsycić gniew córki:

ATAKUJE CIĘ BEZ ŻADNEJ WYRAŹNEJ PRZYCZYNY
MAMA: Cześć, co słychać?
CÓRKA: O co ci chodzi?
MAMA: O to, co u ciebie? Jak minął dzień?
CÓRKA: Dlaczego wiecznie musisz dopytywać się o każdy
najdrobniejszy szczegół mojego życia?
MAMA: Co takiego?
CÓRKA: Daj mi spokój! Ciągle się wtrącasz!

Jeśli córki wciąż nie zaprzestają ataków, matki zmuszone są położyć im kres

Odesłanie córki do jej pokoju może, choć nie musi zadziałać. Nawet jeżeli córka się podporządkuje, bardzo możliwe, że będzie kontynuowała ostrzał po drodze. Bardziej skuteczną i przynoszącą natychmiastowy efekt taktyką będzie pozostawienie jej samej. Jeżeli pójdzie za tobą do sypialni albo łazienki, spróbuj zamknąć drzwi na klucz (oczywiście delikatnie). To kilka wskazówek, jak reagować na gniew córki. Jednak w wypadku wielu matek znajomość „właściwych” słów nie sprawia automatycznie, że łatwiej znoszą ich wybuchy. Ataki nadal wytrącają je z równowagi, doprowadzają do furii i zniechęcają. Słowa, które w teorii wydają się trafne i stosowne, w ferworze dyskusji mogą się wydać absurdalne. Lub pod wpływem silnych emocji wszystkie myśli mogą najzwyczajniej w świecie wyparować ci z głowy. Najprawdopodobniej tuż po fakcie będziesz dokładnie wiedziała, co powinnaś była powiedzieć. Wszystkie te doznania są normą. Z czasem praktyka oraz wielkie pokłady cierpliwości pozwolą ci zmienić sposób komunikowania się z córką podczas jej wybuchów agresji. Dzięki przedstawionym niżej scenariuszom przyjrzysz się z bliska pewnym zachowaniom, które najmocniej frustrują matki, jak również czynnikom, które często wyzwalają złość córek. Strategie oparte na wymienionych wcześniej zasadniczych krokach zostaną opisane w większych szczegółach. W miarę dowiadywania się, co możesz zrobić, gdy córka na ciebie krzyczy, obwinia cię i oskarża, pamiętaj, że łatwiej będzie ci zacząć od jednej lub kilku z proponowanych sugestii.

Ile jesteś zdolna znieść

Jeśli rzeczywiście nie przeszkadza ci, gdy córka wyładowuje na tobie swoje emocje, daj jej jasno do zrozumienia, ile jesteś skłonna tolerować. Za pierwszym razem, gdy córka przekroczy granice tego, co uważasz za dopuszczalne, przerwij jej monolog (zwykle „hej” albo ruch ręki mówiący „stop” powinien wystarczyć). Będzie to dla niej wskazówka, że powinna się pohamować. Pozwalanie córce na zachowania obraźliwe nie leży ani w jej, ani w twoim interesie. Godzenie się na rolę ofiary jedynie utwierdza ją w przekonaniu, że tak postępują kobiety. W dodatku twoje oburzenie będzie dawało o sobie znać, stając na przeszkodzie empatii, wsparciu oraz ogólnej umiejętności skutecznego wychowywania córki. Jeżeli córka posunie się za daleko, absolutnie dopuszczalne jest wskazanie jej, co powinna zrobić inaczej, by można było kontynuować rozmowę. Przede wszystkim nie daj się wciągnąć w dalsze dyskusje. Jeśli córka nalega, możesz stanowczym tonem ponownie przedstawić swoje stanowisko. Rozważ następujące opcje:

CÓRKA: Miałam okropny dzień, i to wszystko twoja wina. Zawsze byłaś niemiła, ale teraz jesteś wredna. Nienawidzę cię!
MATKA: Rozumiem, że jesteś zdenerwowana, ale nie będę cię słuchać, póki nie zaczniesz zwracać się do mnie z większym szacunkiem.
CÓRKA: Niby dlaczego? Po prostu mówię prawdę. Zachowujesz się jak wredna suka.
MATKA: Nie będę słuchać, jak obrzucasz mnie wyzwiskami. Jeśli chcesz porozmawiać, przestań mnie atakować.
CÓRKA: Wydaje ci się, że jesteś taka świetna i pozjadałaś wszystkie rozumy, ale…
MATKA: Porozmawiam z tobą, jak przestaniesz krzyczeć i się opanujesz.

Pozytywna reakcja

Kiedy już postanowisz nie reagować w sposób defensywny albo drażniący, masz do dyspozycji inne możliwości. Możesz słuchać, jak córka wyładowuje się (i ciska gromy). Niektóre matki są do tego zdolne, a nawet uważają, że uwolnienie się od napięć i frustracji jest córkom niezbędne. Słuchają bez przerywania, w nadziei, że ich córkom ulży, nawet jeśli te rzucają pod ich adresem bezlitosne oskarżenia albo kiedy matki w ogóle nie mają pojęcia, o czym mowa. Spodziewają się bowiem, że gdy córki skończą, będzie można odbyć z nimi normalną rozmowę. Ta strategia nie jest odpowiednia dla wszystkich. Niektóre matki uważają, że skrępowanie i poczucie wstydu córek z powodu utraty kontroli nad sobą to zbyt wysoka cena za uwalnianie się od napięć. Badania potwierdzają doświadczenia innych matek, że dziewczęta jedynie bardziej irytują się „powtarzaniem” tego, co je rozzłościło. Co ważniejsze, kiedy matki ignorują oskarżenia lub mściwość córek, lub przynajmniej sprawiają wrażenie nieporuszonych nimi, niektóre dziewczyny mogą uznać, że matki ochoczo służą im za pręgierz. Zadaj sobie pytanie, czy chcesz, by taką właśnie rolę twoja córka odgrywała w związkach z innymi ludźmi. Czy chciałabyś, by twoja przyszła wnuczka zachowywała się w ten sposób wobec twojej córki?

StudentBlog theme is brought to you by Quasargaming.com online slot games such as Plenty on twenty, Fruits and sevens and Columbus deluxe.