Córki buntują się, demonstrując gniew, który wydaje się nie mieć granic

Po wielu latach milczących zmagań z alkoholizmem matki siedemnastoletnia Gwen tak opowiedziała o swoim odejściu z domu: „Miałam powyżej uszu humorów matki. Myśli, że nie wiem, co robi codziennie po południu? Niby dlaczego codziennie »ucina sobie drzemkę«, podczas gdy ja zajmuję się moimi przyrodnimi siostrami? To chore, że ta suka codziennie spija się do nieprzytomności, a ja odwalam za nią brudną robotę. Znikam stąd”. Trudno usłyszeć w skargach córki ziarno prawdy i nie zareagować wściekłością na sposób, w jaki je artykułuje. Mimo że nie zawsze zakończy się to powodzeniem, możesz zdecydować się wypróbować inną formę reakcji, gdy dana sytuacja pojawi się kolejny raz. Jeśli, dajmy na to, córka zarzuci ci, że wiecznie zrzędzisz, oprzyj się pokusie rzucenia się do obrony. Zamiast tego możesz poprosić o wyjaśnienie, dlaczego tak uważa, i naprawdę wsłuchać się w tok jej rozumowania.

CÓRKA: Wiesz, mamo, naprawdę nie cierpię, kiedy wszczynasz ze mną kłótnie tylko dlatego, że poprztykałaś się z tatą.
NIE
MATKA: O czym ty mówisz? Opowiadasz kompletne bzdury i grubo się mylisz.
ALE
MATKA: Tak to odbierasz? Możesz podać mi przykład, który doprowadził cię do takich wniosków?

Takie podejście pociągnie za sobą kilka skutków. Po pierwsze, twoja córka będzie wiedziała, że traktujesz jej uczucia poważnie. Po drugie, będzie mogła przećwiczyć umiejętność konkretnego wyrażania się. Po trzecie, możesz dowiedzieć się czegoś na temat własnego wkładu w wasze relacje. Poniekąd ku twojemu przerażeniu nastoletnia córka może być bystrym obserwatorem twojego zachowania.

WYKORZYSTYWANIE JEJ

Są sytuacje, w których nastolatki zdają sobie sprawę z niezdrowych wzorców panujących w waszych relacjach i zaczynają się im sprzeciwiać. Może córka po prostu czuje, że się jej czepiasz („To nie fair wydzierać się na mnie za każdym razem, kiedy miałaś zły dzień w pracy!”) lub jest przeciążona fizycznie („Przez cały weekend opiekowałam się zwierzętami!”). Albo jest to kwestia dawania z siebie zbyt wiele w łączącej ją z tobą relacji. Czy na przykład nie poświęca nadmiernie dużo czasu i energii na uszczęśliwianie twojej osoby? Czy w twoim życiu występują jakieś okoliczności, które skłaniają córkę do opiekowania się tobą? W obliczu takich stresów jak poważna choroba, rozwód lub inne traumatyczne przeżycia dziewczęta często czują się w obowiązku chronić matki, wyręczać je lub rekompensować im wcześniejsze cierpienia i niedole. Za przykład mogą posłużyć córki alkoholiczek i osób ocalałych z Holocaustu, które często dobitnie manifestują te odczucia. Jeśli córki doświadczają odwrócenia ról, jeśli dbają o potrzeby matek bardziej niż o własne albo chodzą na paluszkach, byle tylko nie zdenerwować swoich matek, być może dają z siebie zbyt wiele. Ich własne potrzeby pozostają niezaspokojone, ponieważ dziewczęta wypierają je bądź czują się nieuprawnione do proszenia o to, czego im potrzeba.

,,Rozumiem Cię doskonale”

CÓRKA: Okłamałaś mnie! Powiedziałaś, że zabierzesz Ker- ry, Deenę i mnie do kina, a potem tego nie zrobiłaś. Teraz już ci nie ufam!
NIE
MATKA: Jak śmiesz zarzucać mi kłamstwo! Teraz to już nigdy nie zabiorę cię do kina!
ALE
MATKA: Nie winię cię za to, że jesteś poirytowana. Przepraszam, w ten weekend się nie udało, musiałam cię rozczarować.

W ten sposób twoja córka dowie się, że rozumiesz jej uczucia i możesz je uzasadnić, mimo iż nie jesteś w stanie zmienić sytuacji. Gdy nabierze dystansu, będziesz mogła przystąpić do wyjaśniania różnicy pomiędzy nadzieją na zabranie jej w jakieś miejsce a obietnicą zrobienia tego, jak również różnicy między rozczarowaniem a okłamywaniem. Na tym etapie rzeczą decydującą jest honor i wiarygodność. Jeśli będziesz poważnie traktować obietnice i zobowiązania, jakie składasz córce, ona niezmiernie na tym skorzysta i prawdopodobnie przypomni sobie o tym w dorosłym życiu.

NIEDOTRZYMYWANIE OBIETNIC

„Przecież obiecałaś” – matki mogą być niemal pewne, że te dwa słowa będą powracać do nich jak bumerang. Pokrewne poczuciu niesprawiedliwości rozczarowanie często budzi w dziewczętach złość na matki. Taka jest prawda, nawet jeśli w gruncie rzeczy niczego nie obiecywałaś. Dziwnym trafem pomysł rzucony mimochodem zapada córce w pamięć, jakby został wyryty w kamieniu. Jeśli zdarzy się, że plany ulegną zmianie, córka dochodzi do wniosku, że okłamałaś ją celowo. I znowu, obietnica, której nie udało ci się spełnić, może być nieistotna (np. napomknęłaś o pójściu na lody, ale coś stanęło ci na przeszkodzie) albo monumentalna (np. nie miałaś zamiaru powtórnie wychodzić za mąż, ale zmieniłaś zdanie). Twoja córka czuje się w pewien sposób zawiedziona bądź zdradzona. Jej oczekiwania nie zostały zrealizowane. W dodatku jej oburzenie może częściowo opierać się na fakcie, że kwestia, o którą toczy się spór, jest poza jej kontrolą. Denerwuje ją, że jest od ciebie zależna, skoro wolałaby czuć się samodzielna i móc wziąć sprawy w swoje ręce, zamiast pozostawiać decyzje tobie i narażać się na rozczarowanie. Skoro rozczarowanie jest nieuniknione albo po prostu stanowi część codziennych doświadczeń, twoja córka będzie musiała nauczyć się radzić sobie z tymi uczuciami. Choć nie możesz wszystkiego „ulepszyć”, możesz pomóc jej zrozumieć (jeżeli nie potrafi uczynić tego sama), że czuje rozczarowanie i być może gniew.

Poruszające kwestię sprawiedliwości

Często zawierają odniesienia do rywalizacji między rodzeństwem. Wiele, jeśli nie większość, dzieci jest nader przeczulonych na punkcie nierównego podziału rodzinnych zasobów: pieniędzy, rzeczy materialnych, a zwłaszcza rodzicielskiej miłości („Ostatnio ona siedziała z przodu”, „On zawsze pierwszy wylizuje miskę po cie- ście”). Najlepszą taktyką jest niewdawanie się w taką rywalizację. Zamiast tego można od początku zająć stanowisko, że dobra niemal nigdy nie są dzielone równo. Czasem upragnioną rzecz może dostać córka, innym razem dostanie ją jej rodzeństwo. Równie mądrze jest zwracać wnikliwą uwagę na kwestie niesprawiedliwości, które pojawiają się w relacjach matka – córka. Czy twoja córka uważa, że przekroczyłaś granice przyzwoitości? Zdradziłaś jej zaufanie? Wtargnęłaś w jej prywatność? Zachowałaś się jak hipokrytka? Oto oskarżenia, które mogą wprawić matki z zakłopotanie. Córka przygląda się twojemu charakterowi jak pod mikroskopem, który powiększa i poddaje analizie twoje skazy. Chwilami myślisz sobie „Jak ona śmie?”, lecz tuż potem zadajesz sobie pytanie „Czy ona ma rację?”. Omówienie z nią sprawy jest zwykle najlepszą reakcją. Nawet jeśli coś wyolbrzymia, nie przeszkadza to uznać zasadności jej odczuć.

Oto przykład, jak to działa

Czternastoletnia Jenna wstydziła się ciemnego zarostu nad górną wargą i postawiła sobie za cel chodzenie ze spuszczoną głową, byle tylko nikt tego defektu nie zauważył. Kiedy chłopak w szkolnym autobusie zadrwił z „wą- sów” Jenny na oczach wszystkich, ledwo zdołała powstrzymać łzy. Gdy dotarła do domu i matka zapytała ją, co się stało, z miejsca zaczęła płakać i krzyczeć „To!”, wskazując na górną wargę. „To takie niesprawiedliwe. Mam ten ohydny zarost po tobie! To wszystko twoja wina!” Naturalnie pierwszym impulsem matki Jenny mogło być usprawiedliwianie siebie wyjaśnieniami, że to nie jej wina, albo zapytanie Jenny, dlaczego pozwala, by jakiś podlec wytrącał ją z równowagi. Ona jednak nie sprowokowała córki w żaden sposób. Zamiast tego poprosiła, by opowiedziała jej więcej o tym przykrym zajściu, wczuła się w zażenowanie i wściekłość córki i zaproponowała nawet kilka praktycznych rozwiązań w rodzaju utlenienia wąsików. Jenna była nie tylko wdzięczna i szczęśliwa, że jest jakieś wyjście (nie zawsze można je znaleźć), ale i odczuła ulgę, że matka okazała współczucie i zrozumienie dla jej utrapienia. Matka potraktowała poważnie samo zajście oraz reakcję córki.

BRAK WSPÓŁCZUCIA W OBLICZU NIESPRAWIEDLIWOŚCI

„To niesprawiedliwe!” Prawdopodobnie słyszałaś te słowa z ust córki niezliczoną ilość razy, wraz z towarzyszącym im nieodłącznie wyrzutem „Jesteś podła!” Te wszechobecne wyrazy oburzenia mogą odnosić się do wszystkiego, od okoliczności zależnych od bożej opatrzności („Dlaczego nie jestem najstarszym dzieckiem?”) po konkretne przewinienia („Nie miałaś prawa śmiać się ze mnie!”). Oczywiście to, jak potraktujesz zarzut, zależy od powagi i zasadności skargi. Kiedy córki zżymają się na nieodpowiednią, ich zdaniem, kolejność narodzin w rodzinie bądź inne okoliczności niezależne od nas („Dlaczego musimy tu mieszkać?”, „Dlaczego nie możesz pracować u projektanta mody jak matka tej a tej?”), możesz odczuwać frustrację. Czy to sprawiedliwe, czy nie, możesz myśleć sobie: „Tak już się na tym świecie ułożyło”. Kiedy córka wyrzuca z siebie frustracje, ty łapiesz się na usprawiedliwianiu swojego postępowania („Musimy tu mieszkać, ponieważ tutaj mam pracę, a przecież utrzymuję rodzinę!”) lub rzucaniu żartów w rodzaju „A kto powiedział, że jest na tym świecie sprawiedliwość?” bądź też „Lepiej oswajaj się z faktem, że sprawiedliwości nie ma”. Potem oczywiście zdajesz sobie sprawę, że takie riposty raczej w niczym nie pomagają. Twojej córki nie interesują błyskotliwe argumenty przytaczane przez ciebie na poparcie swoich racji, nie potrzebuje też dalszego przypominania, że życie potrafi być niesprawiedliwe. To, czego od ciebie potrzebuje, jest naprawdę dużo prostsze i pod wieloma względami łatwiejsze do zaofiarowania: chodzi o współczucie. Nie musisz filozofować ani wymyślać sprytnych odpowiedzi. Twoja córka pragnie jedynie usłyszeć „Tak, to niesprawiedliwe, i rozumiem, że jesteś rozdrażniona”. Innymi słowy, chciałaby, żebyś uznała i usankcjonowała jej uczucia.

Cóż takiego strasznego mogłaś zrobić?

CÓRKA: Nie miałaś absolutnie żadnego prawa, żeby mi to zrobić. Sama zawsze mi powtarzasz, że tak nie wolno, a tobie niby wolno? Jesteś kłamczuchą – i do tego hipokrytką!
NIE
MATKA: Zaraz, zaraz, młoda damo, co ty sobie wyobrażasz?
ALBO
MATKA: Stanowczo chcę porozmawiać z tobą o tym, co zaszło, kiedy będziesz gotowa prowadzić rozmowę bez krzyku. Będę na dole.
LUB
MATKA: Masz absolutną rację. Przeproszę cię, jak tylko będziesz w stanie rozmawiać bez obrzucania mnie przykrymi epitetami. Proszę, wtedy do mnie przyjdź.
ALBO
MATKA: Tak, zawaliłam sprawę. Ale mimo to nie pozwolę, żebyś traktowała mnie w sposób niegrzeczny. Ochłońmy obie i porozmawiajmy o tym za kilka minut.

Jak wielokrotnie potwierdzono, nastoletnie dziewczyny potrafią każdego tygodnia podać tysiąc i jeden powodów złości na swoje matki. Jest jednakże kilka ściśle określonych kwestii, które najmocniej drażnią córki i które najprawdopodobniej spowodują ostry atak wymierzony w matki. Poniżej przedstawiamy opisy tych sytuacji, wyjaśnienia, dlaczego doprowadzają córki do furii oraz sugestie, jak sobie z nimi radzić. Zrozumienie punktu widzenia nastolatek może pomóc ci wczuć się w leżące u podłoża ich zachowań emocje, zwłaszcza kiedy córka napada na ciebie w sposób niekontrolowany.

Kiedy chodzi o coś, co uczyniłaś

Kiedy chodzi o coś, co uczyniłaś matki mogą przynajmniej pocieszać się faktem, że nie są w żaden sposób odpowiedzialne za wybuchy złości swoich córek. Choć okropnie jest być wykorzystywaną w charakterze tarczy z jakiegokolwiek powodu, cios zostaje złagodzony choć odrobinę, gdy matki mogą sobie powiedzieć, że naprawdę w niczym nie zawiniły. Wówczas ich celem jest odmowa udziału w kłótni i nabranie dystansu w czasie, gdy córki odzyskują nad sobą kontrolę. Bywa jednak i tak, że córki mają uzasadnione powody do rozmowy o tym, co je rozzłościło. Choć możesz mieć obiekcje do sposobu wyrażania przez córkę uczuć, nie możesz dłużej puszczać jej słów mimo uszu. Prawda jest bowiem taka, że postąpiłaś w sposób, który ona uznała za nie do przyjęcia i teraz jesteś za to, przynajmniej pod pewnymi względami, odpowiedzialna. Kiedy dostrzegasz w zarzutach córki prawdę, masz obowiązek słuchać uważniej, nawet jeśli jest to tylko prawda częściowa. Nie znaczy to, że musisz tolerować uwłaczające ci sposoby wyrażania złości. Ale w takiej sytuacji nie w porządku jest odsyłanie córki z kwitkiem i mówienie, by przyszła innym razem, nie przyznawszy uprzednio, że faktycznie ma uzasadniony powód do narzekań. Gdy wrzeszczy na ciebie, ponieważ upokorzyłaś ją przed chłopakiem albo przejrzałaś jej prywatny pamiętnik, nie ujdą ci płazem słowa „Przyjdź, kiedy będziesz w stanie rozmawiać bez pokrzykiwania”. Taka odpowiedź zostanie uznana za lekceważące traktowanie jej zrozumiałych reakcji na to, co zrobiłaś, i prawdopodobnie jeszcze bardziej ją wzburzy. Zamiast tego możesz zaakceptować swoją odpowiedzialność, jednocześnie kładąc nacisk na swoje prawo do należytego traktowania.

BRAK WSPÓŁCZUCIA W OBLICZU NIESPRAWIEDLIWOŚCI

„To niesprawiedliwe!” Prawdopodobnie słyszałaś te słowa z ust córki niezliczoną ilość razy, wraz z towarzyszącym im nieodłącznie wyrzutem „Jesteś podła!” Te wszechobecne wyrazy oburzenia mogą odnosić się do wszystkiego, od okoliczności zależnych od bożej opatrzności („Dlaczego nie jestem najstarszym dzieckiem?”) po konkretne przewinienia („Nie miałaś prawa  przyczyną, tylko dlatego, że jej złość już minęła. Musi nauczyć się, że poczucie krzywdy pozostaje w osobie, która jej doznała. Cóż takiego strasznego mogłaś zrobić? Jak wielokrotnie potwierdzono w tej książce, nastoletnie dziewczyny potrafią każdego tygodnia podać tysiąc i jeden powodów złości na swoje matki. Jest jednakże kilka ściśle określonych kwestii, które najmocniej drażnią córki i które najprawdopodobniej spowodują ostry atak wymierzony w matki. Poniżej przedstawiamy opisy tych sytuacji, wyjaśnienia, dlaczego doprowadzają córki do furii oraz sugestie, jak sobie z nimi radzić. Zrozumienie punktu widzenia nastolatek może pomóc ci wczuć się w leżące u podłoża ich zachowań emocje, zwłaszcza kiedy córka napada na ciebie w sposób niekontrolowany.

StudentBlog theme is brought to you by Quasargaming.com online slot games such as Plenty on twenty, Fruits and sevens and Columbus deluxe.