OTACZAJĄCE ZAPOMNIENIE

Zapomnienie otacza tę sprawę, także żadna legenda nie została ukształtowana w związku z tym niedawnym, systematycznym i kon­sekwentnym sformułowaniem idei prekursorskich. Zjawisko legendy naukowej pojawia się częściej na terenie nauk społecz­nych aniżeli na terenie nauk przyrodniczych. Aczkolwiek różnice między szkołami naukowymi w tych dwóch gałęziach nauk nie są z czysto metodo­logicznego punktu widzenia tak znaczne, jak to się często przyjmuje, to jednak bujniejsze szerzenie się legend naukowych w humanistyce jest ewi­dentne. Wiele czynników wywołuje ten stan rzeczy. Jednym z nich jest owa metodologiczna rozbieżność, jaka, zdaniem wielu, różni nauki przyrodnicze od nauk społecznych. W naukach przyrodniczych eksperyment i obserwacja stanowią podstawowe sposoby dowodzenia. Te uchwytne, wymierne i empi­ryczne techniki stosunkowo łatwo rugują pomysły błędne czy fałszywe.

WSPOMAGANIE PEWNYCH IDEI

Szkoła naukowa może wspomagać pewne idee i chronić je od zapomnie­nia. W niektórych przypadkach oryginalne i niekonformistyczne idee głoszone przez indywidualnego myśliciela mogą spotkać się ze zmową przemilczenia, nagonką metodologiczną i ideologiczną, z ostracyzmem. Szkoła naukowa, rozkładając ciężar obrony dawnej, niekonwencjonalnej myśli na szereg osób, stosując także rozmaite taktyki propagowania swych idei, znajduje się w sy­tuacji bezpieczniejszej. Interesującą ilustracją tego stanu rzeczy jest przypadek opublikowanej przez Szantera, około dwadzieścia lat temu, Socjologii kobiety. Wówczas wymieniona wyżej praca spotkała się ze zjadliwymi atakami ze strony tzw. intelektualistów oraz z całkowitym przemilczeniem w środowisku akademickim. Obecnie, kiedy idee dotyczące emancypacji kobiet w kraju i na świecie (w rozmaitych formach) rozwijają się burzliwie, praktycznie nikt nie pamięta o tym, że prawie wszystkie pomysły, które mają współcześnie charakter obiegowych racjonalizacji, były opublikowane uprzednio w wymie­nionej książce.

NIEKTÓRZY PRZEDSTAWICIELE

Niemniej szkoła ta, gdy jej niektórzy przedstawiciele powrócili do Niemiec w latach pięćdziesiątych, mimo przypi­sywanego jej krytycyzmu — podniesionego zresztą do godła całej szkoły — rozpoczęła harmonijną współpracę z istniejącym stanem rzeczy. „Po swym powrocie w początkowych latach pięćdziesiątych Horkheimer królował w spo­łeczeństwie frankfurckim, szczęśliwym z powodu odzyskania przynajmniej jednego autentycznego następcy weimarskiej kultury. Ocierał on swoje plecy o    Konrada Adenauera i często występował w radiu, telewizji i prasie” [2, s. 287]. Wówczas legenda dotycząca krytycyzmu tzw. szkoły frankfurckiej była potrzebna po to, aby neutralizować nowo pojawiający się w miejsce uprzedniego nastawienia krytycznego flirt z nowym rodzajem niemieckiego establishmentu. Niemniej i ten mit prysnął tuż przed śmiercią Adorno.

SZKOŁA KRYTYCZNA

Tak zwaną frankfurcką szkołę krytyczną można traktować jako dogodny przykład eklektycznego i sztucznego, dokonanego ex post, scementowania rozmaitych myśli naukowych w formę szkoły naukowej. Szkoła ta, mimo że powstała w roku 1923, nie otrzymała nazwy — frankfurcka – ani w okresie jej pierwszych osiągnięć naukowych, ani w czasie jej wygnania do Genewy, Paryża, Londynu, Nowego Jorku czy Kalifornii, ale dopiero w latach pięćdziesiątych, w okresie jej niemal triumfalnego powrotu do Nie­miec [2, s. XV]. Wedle Horkheimera, twórcy i przywódcy tej szkoły, idea łącząca rozmaitych jej twórców przedstawiała się następująco: „Co łączyło ich, to był krytyczny stosunek do istniejącego społeczeństwa” (Horkheimer w przedmowie do książki Jaya).

CEMENTOWANIE DANEJ SZKOŁY

Legenda naukowa wielekroć służy po to, aby cementować daną szkołę naukową. W tych przypadkach, w których szkoła głosi idee „odmieńcze”, z pozoru lub w rzeczywistości heretyckie, idee niezgodne z obowiązującymi doktrynami itd., narażona jest ona na rozmaite zakusy i zagrożenia zew­nętrzne. W celu uchronienia swojej spoistości, nadania dodatkowej godności swoim wyznawcom, stworzenia racjonalizacji pozwalającej stawić czoło roz­maitym potencjalnym i aktualnym agresjom szkoła naukowa stwarza legendę, która immunizuje ją przed wpływami obcymi. W tego rodzaju sytuacji zdarza się często, że legenda naukowa w swej treści przerasta to, co dana szkoła ma faktycznie do zaoferowania. W niektórych jednak przypadkach owa rozbieżność jest przejściowa: jej dostrzeżenie powoduje motywacje zmie­rzające do tego, aby faktyczne osiągnięcia były w stanie sprostać oczeki­waniom.

WYRAŻENIE PRZEWAGI

Przewaga ta wyraża się w efekcie halło, który polega na tym, że dana koncepcja opracowana, sformułowana i propago­wana przez szkołę naukową ma daleko większy efekt aniżeli podobna myśl odkrywcza będąca dziełem indywidualnego myśliciela. Nie tylko rozgłos, ale również rozpracowanie koncepcji i rozszerzenie jej na dziedziny myślo­we, z którymi jest związana, powoduje w efekcie, że jej wartość i charak­ter odkrywczy mogą być bardziej efektywnie stwierdzone niż wtedy, gdy głosicielem tej myśli jest jednostka; Dzieje się tak dlatego, że społeczna widoczność koncepcji prezentowanych przez szkołę naukową jest daleko więk­sza. Angażuje większe zainteresowanie, pobudza rozmaite interesy, stymuluje rozmaite ambicje — i w konsekwencji stwarza lepszy klimat do zbadania rze­czywistej wartości podstawowych założeń. W tym zakresie istnienie i funk­cjonowanie szkół naukowych może być traktowane jako eufunkcjonalne w stosunku do ogólnych procesów rozwoju myśli naukowych.

TRADYCYJNA LEGENDA

Tradycyjnie jednak legenda uniwersytecka w tym zakresie, w jakim była związana z działaniem seminarium naukowego, zdą­żała do tego, aby ustalić ostre kryteria między wtajemniczonymi a profanami. Legenda, która otaczała wtajemniczonych, miała na celu odizolowanie ich od zewnętrznego wpływu środowiska, stworzenie warunków do bardziej sprawnego współzawodnictwa w poszukiwaniu prawdy w ramach grupy własnej oraz budzenia i potęgowania ambicji zmierzających do systematycznego podwyż­szania własnych standardów metodologicznych i – w konsekwencji – większej odkrywczości działań naukowych. Szkoła naukowa, a także seminarium naukowe, ma istotną przewagę nad indywidualnym myślicielem.

SELEKCJA I PROMOWANIE

Selekcja i promowanie pracowników nauko­wych w instytucjach pozauniwersyteckich odbywają się w zasadzie na pod­stawie procesów świadomej autoselekcji. Świadomość kryteriów stosowanych w ramach tych procesów wywołuje w jednostkach pozauniwersyteckich szcze­gólną dbałość o to, aby poglądy naukowe dyskutowane były i formułowane na podstawie pozanaukowych, niemal administracyjnych kryteriów w stosunku do zwierzchników. Tego rodzaju sytuacja stwarza grunt podatny do rozwija­nia się rozmaitych mitów i ideologii mających charakter legend defensyw­nych. Funkcją legend tego typu jest antycypacyjne utrącenie ewentualnych racji krytycznych dotyczących sposobów powoływania do życia i formuło­wania myśli naukowych, jakie ma miejsce w placówkach, które taką ideo­logię defensywną stwarzają.

PROBLEMATYKA SZKOŁY NAUKOWEJ

Problematyka szkoły naukowej — na ogół pomijana w analizach z za­kresu socjologii nauki — zawiera wiele interesujących zagadnień. Z punktu widzenia problematyki legendy naukowej cztery problemy wydają się szczegól­nie interesujące: struktura i funkcjonowanie seminarium naukowego, efekt potęgowania oddziaływania myśli naukowej dzięki wzmocnieniu w ramach funkcjonowania szkoły, mity cementujące szkołę naukową oraz idee zaginione. Struktura i funkcjonowanie seminarium naukowego tym różni uniwersy­tety od placówek pozauniwersyteckich, iż stwarza możliwości bezustannego kontestowania powstających pomysłów, kontestowania dokonywanego bez obowiązku urzędowej lojalności.

NA JEDNO WYCHODZI

Nie mogę uw.ażać Dostojewskiego ani za człowieka dobrego, ani szczęśliwego (co w istocie na jedno wychodzi). Był zły, zawistny, rozpustny i przez całe życie przeżywał takie wstrząsy, które czyniły go godnym listości i ośmieszałyby, gdyby nie był przy tym tak zły i tak mądry. Sam zaś, podobnie jak Rousseau, uważał się za najlepszego i najszczęśliwszego z ludzi […] Mając takie uspo­sobienie, był przy tym bardzo skłonny do ckliwego sentymentalizmu, 4o wzniosłych i humanitarnych marzeń, które były jego nastawieniem, jego muzą literacką i drogą życia […] Był to człowiek doprawdy nieszczęśliwy i    zły, a Wyobrażał sobie, że jest wybrańcem szczęścia, bohaterem, i jedynie w sobie był szczerze zakochany” [1, s. 214-215]. Aż do tego stopnia była ostra denuncjacja uprzednio przyjaznego — a zawiedzionego brakiem dosta­tecznego, własnego talentu — quasi-epigona!

StudentBlog theme is brought to you by Quasargaming.com online slot games such as Plenty on twenty, Fruits and sevens and Columbus deluxe.
error: Content is protected !!